Trener Marcin Sasal: Dla niektórych zawodników to ostatni mecz

09.12.2012
- Jesteśmy zainteresowani każdym lewym obrońcą w Polsce, bo mamy tylko jednego zawodnika na poziomie ekstraklasy na tę pozycję - Krzysztofa Króla. Patrik Mraz wzmocniłby rywalizację - mówi Marcin Sasal.
Panie trenerze, czy dla Podbeskidzia Bielsko-Biała spotkanie z Widzewem Łódź jest meczem ostatniej szansy?

Marcin Sasal, trener Podbeskidzia: Tak. Na pewno Tak. Zostało do końca szesnaście kolejek, mamy pięć punktów, więc ten mecz jest ostatniej szansy.

Czyli jeśli przegracie...

-... to następny będzie "ostatniej" szansy. Bez znaczenia, jaki będzie wynik z Widzewem, każda kolejka i tak będzie "ostatniej" szansy.

Widzew jest jednak jedną z niewielu drużyn, które są piłkarsko w waszym zasięgu?

- Na pewno Widzew ma słabe punkty, ale ma też mocne punkty. My przede wszystkim musimy strzelić bramkę i jej nie stracić, bo w każdym meczu prokurujemy jakąś sytuację. Przeciwnicy nam nie strzelają goli, tylko my sami je tracimy. Nawet - tak jak w meczach z Lechem Poznań i Piastem Gliwice - będąc równorzędnym rywalem, kiedy wynik mógłby być każdy.

A co się stało, że w starciu z Pogonią nastąpił taki regres?

- W Szczecinie dało o sobie znać przygotowanie fizyczne. Uważam, że zabrakło nam jednego dnia na regenerację. Graliśmy przecież w poniedziałek, a później w sobotę. Świadczy o tym chociażby Dariusz Pietrasiak, który zagrał tylko połówkę z Lechem i w meczu z Pogonią wyglądał fizycznie najlepiej. Chyba się pan ze mną zgodzi?

Tak, z zastrzeżeniem, że miałem wrażenie, iż już w pierwszej połowie piłkarze nie mają "z czego" biegać!

- Dokładnie. Mam tego świadomość. Zrobiliśmy wszystko, żeby z Widzewem tę sytuację uratować. Było sporo czasu na wypoczynek i trening o innym charakterze. Zobaczymy, ale... powinno być dobrze.

Jaki wpływ na mecz może mieć to, że może się toczyć w zimowej aurze? To atut Podbeskidzia czy Widzewa?

- Ja bym chciał pograć w piłkę, więc jeśli będzie nawierzchnia powodująca przypadek, to na pewno nie będzie nasz atut. Tak, jak zapowiadaliśmy po meczu z Zagłębiem, z Lechem i Piastem chcieliśmy zagrać piłką, zamiast za nią biegać. Tak samo chcemy zrobić teraz. W ciągu czterech tygodni spędziliśmy wszystkie zajęcia nad tym, żeby grać dołem. A przypadek to jest przypadek. 50 na 50 dla obu drużyn.

Czy dla niektórych zawodników to będzie ostatni mecz w barwach Podbeskidzia?

- Tak. Zdecydowanie.

Poda pan nazwiska?

- Oj, już pan dobrze wie, że nie! Zawodnik zawsze dowie się ode mnie pierwszy.

Dobrze. Czy macie już więc jakieś wzmocnienia na oku? Wymienia się nazwiska Jeana Paulisty i Patrika Mraza...

- Paulistą nie jesteśmy zainteresowani. Na testy każdy może przyjechać, ale to zawodnik zaawansowany wiekowo i nie pasował do naszej koncepcji. Natomiast co do Mraza... Jesteśmy zainteresowani każdym lewym obrońcą w Polsce. Tu jedyny zawodnik, jaki się nadaje na poziom ekstraklasy to Krzysztof Król. Przy każdej kartce okazuje się, że nie mamy na tę pozycję piłkarza. Szukamy, a Mraz mógłby wzmocnić rywalizację. Nie interesuje mnie jego przeszłość pozasportowa, ale to, co na boisku.

Tymczasem Krzysztof Król dostał zgodę na wyjazd na testy do Włoch...

- Dostał zgodę na wyjazd, ale nie zapominajmy, że ma obowiązujący kontrakt.

To pan wydał tę zgodę czy zarząd?

- Była moja zgoda. Zawodnik przyszedł do mnie i po rozmowie stwierdziliśmy, że jak jest szansa grać gdzieś wyżej, to trzeba dawać szansę. Pamiętajmy, że to nie jest zawodnik, który idzie za darmo i nikt nie decyduje o jego losach. Klub ma jeszcze co do niego prawa. Będziemy to wszystko rozpatrywać.

Na koniec, czy może pan zdradzić wasze plany na zimę?

- Plan jest już przygotowany i tylko dopinany przez działaczy. Ja określiłem, co ma być zrobione. To samo tyczy się planu sparingowego. Myślę, że do mediów będzie podany w środku tygodnia.

Rozmawiał Michał Trela.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź
niedziela, 14:30
Sędzia Krzysztof Jakubik (Siedlce).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również