Trener GKS-u Tychy wspomina, jak przy Bukowej Majdan gonił Listkiewicza

04.10.2012
Piotr Mandrysz podczas swojej kariery wielokrotnie gościł na stadionie GKS-u Katowice. Szkoleniowcowi GKS-u Tychy w pamięci szczególnie utkwiło spotkanie z 1993 roku. Dlaczego?
Mandrysz grał wtedy w Pogoni Szczecin. - W drodze do Katowic zatrzymaliśmy się w motelu w Łaziskach Górnych, którego właścicielem był śp. Konrad Bajger. Czymś się zatruliśmy - wspomina trener. Padła propozycja, by mecz ten przełożyć bowiem na dolegliwości trawienne narzekała połowa drużyny. Ostatecznie pojedynek doszedł do skutku.

- Najgorzej wyglądali Wiesiek Latała i Siergiej Nikitin, ten ostatni wymiotował nawet na boisku - opowiada Mandrysz. Sędzią tamtego spotkania był Michał Listkiewicz - wówczas wiceprezes PZPN-u. W tunelu stał inny wiceprezes - Marian Dziurowicz.

Pogoń dobrze weszła w mecz. Szczecinianie prowadzili 1-0. - Mecz trwał tak długo, aż gospodarze nie zdobyli wyrównującego gola - mówi trener. Gol padł w 94. minucie, po kontrowersyjnym rzucie wolnym. Po zakończeniu spotkania Radosław Majdan, bramkarz gości, przez pół boiska... gonił sędziego Listkiewicza. - Był tak wściekły, że szkoda gadać. My zresztą podobnie, ale to już przeszłość - kończy rozmowę ze "Sportem" Mandrysz.
źródło: SPORT

Przeczytaj również