TOP 10. Oni "przespali" moment, by odejść. Teraz popadli w marazm...
13.01.2012
Adrian Marek (Zagłębie Sosnowiec) - 25 lat.
Przykład najbardziej klasyczny z możliwych. W I-ligowym Zagłębiu debiutował, gdy miał niespełna 19 lat. Szybko zdobył miejsce w składzie na odpowiedzialnej pozycji w defensywie, pomógł zespołowi w awansie, a w ekstraklasie występował dość regularnie. W 2007 roku zagrał w trzech meczach na mistrzostwach świata do lat 20. w Kanadzie, gdzie Polacy wyszli z grupy. Grał tam na tyle dobrze, że wróżono mu sporą karierę. Jest jednak aż za bardzo wierny Zagłębiu. Obecnie zajmuje z nim ostatnie miejsce w II lidze, a jego jedyny transfer w życiu - ostatnie pół roku istnienia Odry Wodzisław - chyba skutecznie zniechęciły go do wyjeżdżania poza Sosnowiec...
Tomasz Hołota (GKS Katowice) - 21 lat.
Zgoda, ma dopiero 21 lat, więc jeszcze za wcześnie, by lamentować, że piłkarz GieKSy zmarnował talent, ale... niestety jest na najlepszej drodze. Jako 17-latek zachwycał w I lidze i zapracował na powołania do kadry młodzieżowej. Miał propozycje z lepszych klubów, ale wierzył, że GKS prędko powróci do ekstraklasy. Teraz Hołota wprawdzie nadal gra dużo, lecz na zdecydowanie niższym poziomie niż na początku. Ostatni dzwonek!
Kamil Cholerzyński (GKS Katowice) - 24 lata.
Wychowanek katowickiego klubu również debiutował w I lidze jeszcze zanim mógł zdawać na prawo jazdy. Grał dużo i dobrze. Do tego stopnia, że klub na Prima Aprilis wypuścił informację o tym, że "Kuflem" interesuje się Feyenoord Rotterdam. A żart na początek kwietnia musi mieć jakieś znamiona realności, żeby ktokolwiek w niego choć na chwilę uwierzył. Jesienią Cholerzyński grał mało, na gorszym niż na początku poziomie, postarzał się i... dziś już nikt nie powie o żadnym transferze za granicę. Nawet w żartach.

Mateusz Cieluch (Ruch Radzionków) - 25 lat.
Obecnie gra w Ruchu Radzionków, jednak to nie w tym klubie się zasiedział, ale w Podbeskidziu Bielsko-Biała. A rokował znakomicie! Nie miał 19 lat, gdy w barwach Jagiellonii Białystok strzelał hat tricka w Pucharze Polski. Zadebiutował w ekstraklasie, doznał kontuzji, ale Podbeskidzie wyciągnęło do niego rękę, po czym... nie dało mu prawdziwej szansy. Miał "gaz" w nogach i niezłą technikę, był przebojowy i letnie bądź zimowe przygotowania wskazywały zawsze, że zasługuje na szansę. Tymczasem 53 minuty występów przez trzy lata trudno nazwać szansą. W Radzionkowie nie nawiązuje jednak do formy z białostockich lat. Błysnął dopiero, gdy przyjechał do... Bielska i strzelił byłemu klubowi pięknego gola z narożnika boiska.
Damian Szczęsny (GKS Tychy) - 26 lat.
Debiutował w ekstraklasie w barwach GKS-u Bełchatów przed 20. urodzinami. Już wtedy musiał mieć potencjał. Jednak przez dwa sezony spędzone w IV-ligowym MRKS-ie Czechowice-Dziedzice po prostu przerastał o klasę całą IV ligę. Co robił na tym poziomie taki zawodnik zastanawiało się wielu. Miało go pod nosem Podbeskidzie Bielsko-Biała. Przegapiło go? Skądże. Złożyło mu propozycję, którą zawodnik - podobno - odrzucił dość obcesowo. Dziś dobrze gra w Tychach, jednak czasu, który stracił, już raczej nie odrobi.
Grzegorz Goncerz (GKS Katowice) - 24 lata.
Ma 24 lata i... znaczy mniej, niż siedem lat temu! Jako 17 latek w Zabrzu rozegrał większość spotkań w ekstraklasie. Fakt, że nie od pierwszej minuty, ale już wtedy objawiał talent. Przez Zabierzów i Chorzów trafił do Katowic, gdzie przez moment był prawdziwą gwiazdą. Przeprowadzał rajdy, strzelał piękne bramki (nawet z rzutu rożnego). Teraz gra i rzadziej i gorzej niż wcześniej. Przypadek bliźniaczy do Cholerzyńskiego i Hołoty.

Damian Chmiel (GKS Katowice) - 25 lat.
Łączy dwa nasze kluby, które zmarnowały najwięcej talentów. W GieKSie próbuje się odbudować, a w Bielsku od lat zmaga się z problemem... szklanego sufitu. Niby może sięgnąć po wszystko, może być liderem, ale zawsze zaufaniem obdarza się kogoś innego, starszego. Jako nastolatek błyszczał na wypożyczeniu w BKS-ie Bielsko-Biała, więc Marcin Brosz dał mu szansę w I lidze. Miał zagrania, które znamionowały sporą klasę, jak podanie przez całe boisko na nos Krzysztofa Chrapka w meczu z Łęczną. W zeszłym sezonie potrafił strzelić gola Lechowi Poznań. Ale gdy przyszło co do czego, nie dostał szansy debiutu w ekstraklasie i zesłano go na czwarte już wypożyczenie. Kiedy będzie gotowy na ekstraklasę, skoro teraz trener Robert Kasperczyk mówi, że potrzebne mu jeszcze pół roku w GKS-ie?
Paweł Baranowski (OKS Olsztyn) - 22 lata.
17-letni stoper w Wigrach Suwałki grał jak rutyniarz. W młodzieżowej kadrze nosił czasem opaskę kapitańską. "Przegląd Sportowy" umieścił go w 2008 roku w gronie nadziei na Euro 2012. W sparingach Podbeskidzia grał jak rutyniarz, jednak cały pierwszy sezon przesiedział na ławie. Rok później latem był już tak dobry, że Marcin Brosz musiał dać mu szansę. Spalił się jednak w kilku pierwszych meczach i... odstawiono go znów na niemal rok. Może za szybko, skoro po odejściu do Olsztyna jest najlepszym zawodnikiem zmierzającego do I ligi OKS-u? Cóż jednak z tego, skoro właśnie w Bielsku stracił szansę na to, by faktycznie liczyć się teraz w walce o wyjazd na Euro...
Mateusz Żyła (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - 23 lata.
W pełnoletniość wkroczył z.... dwoma Pucharami Ligi na koncie, zdobytymi w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. W ekstraklasie debiutował pod wodzą trenera Macieja Skorży, gdy jego zespół 4-0 ogrywał Wisłę w Krakowie. W Bielsku - niejako tradycyjnie - nie dano mu na początku szansy, wypożyczono do Tychów, gdzie w GKS-ie zachwycał. Po świetnym obozie przygotowawczym w Podbeskidziu, gdy zachwycał razem z Chmielem w sparingach, doznał kontuzji a potem nie umiał wywalczyć miejsca w składzie. Znów zesłano go do Tychów, lecz tym razem był cieniem samego siebie. Latem nie załapał się do Rozwoju Katowice, więc jesień spędził na wypożyczeniu do BKS-u Stal Bielsko-Biała. Jego, jak i całej drużyny, postawa to jednak rozczarowanie. Ma już 23 lata, a najlepsze i tak osiągał jako nastolatek.
Krzysztof Zaremba - 25 lat.
Kilka dni temu dobiegła końca jego 4-letnia kariera w Podbeskidziu. Dziś jest lżony i wyśmiewany, jednak był moment, gdy wydawało się, że bielszczanie złapali spory talent. Po wypożyczeniu do mocnej wówczas Koszarawy Żywiec, gdzie u boku Krzysztofa Bizackiego nastrzelał 7 goli w 14 meczach, naładowany wrócił do Bielska, a tam Grzegorz Pater obsługiwał go idealnymi podaniami, które pozwoliły zdobyć cztery gole. Później jednak scenariusz jego kariery był taki sam - wypożyczenie, niezła gra, powrót do Bielska i stracone kolejne miesiące. W międzyczasie znów spotkał się - tym razem w Tychach - z Bizackim i był liderem strzelców II ligi. Wychodzi więc na to, że 25-latek jest niezwykle skuteczny, ale tylko z "Bizakiem" u boku...
Przykład najbardziej klasyczny z możliwych. W I-ligowym Zagłębiu debiutował, gdy miał niespełna 19 lat. Szybko zdobył miejsce w składzie na odpowiedzialnej pozycji w defensywie, pomógł zespołowi w awansie, a w ekstraklasie występował dość regularnie. W 2007 roku zagrał w trzech meczach na mistrzostwach świata do lat 20. w Kanadzie, gdzie Polacy wyszli z grupy. Grał tam na tyle dobrze, że wróżono mu sporą karierę. Jest jednak aż za bardzo wierny Zagłębiu. Obecnie zajmuje z nim ostatnie miejsce w II lidze, a jego jedyny transfer w życiu - ostatnie pół roku istnienia Odry Wodzisław - chyba skutecznie zniechęciły go do wyjeżdżania poza Sosnowiec...
Tomasz Hołota (GKS Katowice) - 21 lat.
Zgoda, ma dopiero 21 lat, więc jeszcze za wcześnie, by lamentować, że piłkarz GieKSy zmarnował talent, ale... niestety jest na najlepszej drodze. Jako 17-latek zachwycał w I lidze i zapracował na powołania do kadry młodzieżowej. Miał propozycje z lepszych klubów, ale wierzył, że GKS prędko powróci do ekstraklasy. Teraz Hołota wprawdzie nadal gra dużo, lecz na zdecydowanie niższym poziomie niż na początku. Ostatni dzwonek!
Kamil Cholerzyński (GKS Katowice) - 24 lata.
Wychowanek katowickiego klubu również debiutował w I lidze jeszcze zanim mógł zdawać na prawo jazdy. Grał dużo i dobrze. Do tego stopnia, że klub na Prima Aprilis wypuścił informację o tym, że "Kuflem" interesuje się Feyenoord Rotterdam. A żart na początek kwietnia musi mieć jakieś znamiona realności, żeby ktokolwiek w niego choć na chwilę uwierzył. Jesienią Cholerzyński grał mało, na gorszym niż na początku poziomie, postarzał się i... dziś już nikt nie powie o żadnym transferze za granicę. Nawet w żartach.

Mateusz Cieluch (Ruch Radzionków) - 25 lat.
Obecnie gra w Ruchu Radzionków, jednak to nie w tym klubie się zasiedział, ale w Podbeskidziu Bielsko-Biała. A rokował znakomicie! Nie miał 19 lat, gdy w barwach Jagiellonii Białystok strzelał hat tricka w Pucharze Polski. Zadebiutował w ekstraklasie, doznał kontuzji, ale Podbeskidzie wyciągnęło do niego rękę, po czym... nie dało mu prawdziwej szansy. Miał "gaz" w nogach i niezłą technikę, był przebojowy i letnie bądź zimowe przygotowania wskazywały zawsze, że zasługuje na szansę. Tymczasem 53 minuty występów przez trzy lata trudno nazwać szansą. W Radzionkowie nie nawiązuje jednak do formy z białostockich lat. Błysnął dopiero, gdy przyjechał do... Bielska i strzelił byłemu klubowi pięknego gola z narożnika boiska.
Damian Szczęsny (GKS Tychy) - 26 lat.
Debiutował w ekstraklasie w barwach GKS-u Bełchatów przed 20. urodzinami. Już wtedy musiał mieć potencjał. Jednak przez dwa sezony spędzone w IV-ligowym MRKS-ie Czechowice-Dziedzice po prostu przerastał o klasę całą IV ligę. Co robił na tym poziomie taki zawodnik zastanawiało się wielu. Miało go pod nosem Podbeskidzie Bielsko-Biała. Przegapiło go? Skądże. Złożyło mu propozycję, którą zawodnik - podobno - odrzucił dość obcesowo. Dziś dobrze gra w Tychach, jednak czasu, który stracił, już raczej nie odrobi.
Grzegorz Goncerz (GKS Katowice) - 24 lata.
Ma 24 lata i... znaczy mniej, niż siedem lat temu! Jako 17 latek w Zabrzu rozegrał większość spotkań w ekstraklasie. Fakt, że nie od pierwszej minuty, ale już wtedy objawiał talent. Przez Zabierzów i Chorzów trafił do Katowic, gdzie przez moment był prawdziwą gwiazdą. Przeprowadzał rajdy, strzelał piękne bramki (nawet z rzutu rożnego). Teraz gra i rzadziej i gorzej niż wcześniej. Przypadek bliźniaczy do Cholerzyńskiego i Hołoty.

Damian Chmiel (GKS Katowice) - 25 lat.
Łączy dwa nasze kluby, które zmarnowały najwięcej talentów. W GieKSie próbuje się odbudować, a w Bielsku od lat zmaga się z problemem... szklanego sufitu. Niby może sięgnąć po wszystko, może być liderem, ale zawsze zaufaniem obdarza się kogoś innego, starszego. Jako nastolatek błyszczał na wypożyczeniu w BKS-ie Bielsko-Biała, więc Marcin Brosz dał mu szansę w I lidze. Miał zagrania, które znamionowały sporą klasę, jak podanie przez całe boisko na nos Krzysztofa Chrapka w meczu z Łęczną. W zeszłym sezonie potrafił strzelić gola Lechowi Poznań. Ale gdy przyszło co do czego, nie dostał szansy debiutu w ekstraklasie i zesłano go na czwarte już wypożyczenie. Kiedy będzie gotowy na ekstraklasę, skoro teraz trener Robert Kasperczyk mówi, że potrzebne mu jeszcze pół roku w GKS-ie?
Paweł Baranowski (OKS Olsztyn) - 22 lata.
17-letni stoper w Wigrach Suwałki grał jak rutyniarz. W młodzieżowej kadrze nosił czasem opaskę kapitańską. "Przegląd Sportowy" umieścił go w 2008 roku w gronie nadziei na Euro 2012. W sparingach Podbeskidzia grał jak rutyniarz, jednak cały pierwszy sezon przesiedział na ławie. Rok później latem był już tak dobry, że Marcin Brosz musiał dać mu szansę. Spalił się jednak w kilku pierwszych meczach i... odstawiono go znów na niemal rok. Może za szybko, skoro po odejściu do Olsztyna jest najlepszym zawodnikiem zmierzającego do I ligi OKS-u? Cóż jednak z tego, skoro właśnie w Bielsku stracił szansę na to, by faktycznie liczyć się teraz w walce o wyjazd na Euro...
Mateusz Żyła (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - 23 lata.
W pełnoletniość wkroczył z.... dwoma Pucharami Ligi na koncie, zdobytymi w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. W ekstraklasie debiutował pod wodzą trenera Macieja Skorży, gdy jego zespół 4-0 ogrywał Wisłę w Krakowie. W Bielsku - niejako tradycyjnie - nie dano mu na początku szansy, wypożyczono do Tychów, gdzie w GKS-ie zachwycał. Po świetnym obozie przygotowawczym w Podbeskidziu, gdy zachwycał razem z Chmielem w sparingach, doznał kontuzji a potem nie umiał wywalczyć miejsca w składzie. Znów zesłano go do Tychów, lecz tym razem był cieniem samego siebie. Latem nie załapał się do Rozwoju Katowice, więc jesień spędził na wypożyczeniu do BKS-u Stal Bielsko-Biała. Jego, jak i całej drużyny, postawa to jednak rozczarowanie. Ma już 23 lata, a najlepsze i tak osiągał jako nastolatek.
Krzysztof Zaremba - 25 lat.
Kilka dni temu dobiegła końca jego 4-letnia kariera w Podbeskidziu. Dziś jest lżony i wyśmiewany, jednak był moment, gdy wydawało się, że bielszczanie złapali spory talent. Po wypożyczeniu do mocnej wówczas Koszarawy Żywiec, gdzie u boku Krzysztofa Bizackiego nastrzelał 7 goli w 14 meczach, naładowany wrócił do Bielska, a tam Grzegorz Pater obsługiwał go idealnymi podaniami, które pozwoliły zdobyć cztery gole. Później jednak scenariusz jego kariery był taki sam - wypożyczenie, niezła gra, powrót do Bielska i stracone kolejne miesiące. W międzyczasie znów spotkał się - tym razem w Tychach - z Bizackim i był liderem strzelców II ligi. Wychodzi więc na to, że 25-latek jest niezwykle skuteczny, ale tylko z "Bizakiem" u boku...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku