Tomasz Podgórski lekiem na kłopoty Piasta Gliwice z napastnikami?

20.02.2011
Dla piłkarzy Piasta Gliwice sparing z Polonią Bytom był nie tylko okazją do rywalizacji z wymagającym rywalem. Zespół Marcina Brosza w końcu miał też szansę pobiegać po trawiastej murawie.
Marcin Brosz w meczu z Polonią Bytom, w przeciwieństwie do poprzednich gier kontrolnych, nie zdecydował się podzielić zespołu na dwie jedenastki. Tym razem wyjściowy skład, tylko z niewielkimi roszadami, dotrwał do końcowego gwizdka sędziego. - Myślę, że ten skład, który dziś zagrał, będzie zbliżony do tego ligowego - mówi pomocnik Tomasz Podgórski/

Polonia kilka dni temu wróciła z Turcji. Gracze  z Bytomia mieli więc możliwość trenowania i grania na prawdziwych murawach. Dla zawodników Piasta sobotnia gra kontrolna była pierwszą okazją do pobiegania po trawiastej nawierzchni - Czas już najwyższy, abyśmy przyzwyczaili się do gry na normalnej, zielonej murawie, bo przecież pierwszy mecz ligowy i kolejne zagramy na takich płytach - wskazuje wychowanek Piasta.

W drugiej połowie, gdy boisko opuścił Maycon, Podgórski przez pewien czas grał na szpicy ataku. - Zarówno ten wysunięty do przodu zawodnik, jak i ci grający na skrzydłach mają ofensywne zadania. Marcin Brosz uczy nas, abyśmy grali wymiennie. Czy więc ja wejdę na szpicę, czy gram z boku, to ma mniejsze znaczenie. W każdym razie tak to ma funkcjonować - wyjaśnia Podgórski.

W drugiej odsłonie zabrakło mu kilkunastu centymetrów, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Piasta. - Przejęliśmy piłkę w środku pola, zabrałem się z nią, ale nie widziałem końcowego momentu tej akcji, bo przy strzale wywróciłem się, ale podobno niedużo zabrakło - żałuje.

Polonia, zgodnie zresztą z przewidywaniami, okazała się wymagającym sparingpartnerem, co potwierdza zawodnik z Gliwic. - Był to naprawdę wartościowy sparing, ale jeszcze raz podkreślę, że dobrze było poczuć prawdziwe boisko, bo to jest zupełnie inna gra!
źródło: Piast Gliwice

Przeczytaj również