Tomasz Brzyski: Otrzymałem prezent, jaki sobie wymarzyłem

18.12.2009
Na kilka dni przed świętami Tomasz Brzyski otrzymał pierwsze powołanie do reprezentacji Polski. Poleci z kadrą na turniej do Tajlandii. - Ale odpoczywał tam nie będę! - uśmiecha się obrońca Ruchu.
Brzyski od kilku miesięcy był w wysokiej formie. Bez dwóch zdań należał do grona najlepszych lewych obrońców w kraju. Gdy "Niebiescy" zaczęli notować coraz lepsze wyniki, jako pierwszy wskazał, że od dawna selekcjonerzy nie zaglądali do Chorzowa. - Nie wiem, czego obawia się Leo Beenhakker. Jest w Ruchu kilku graczy, którym można się przyjrzeć - przekonywał Tomasz.

Wreszcie Holender ustąpił miejsca Franciszkowi Smudzie i od razu powołanie otrzymał Maciej Sadlok. - Ja akurat dwóch meczów, które nowy selekcjoner oglądał przy Cichej, nie zaliczę do udanych. Widać jednak pamiętał mnie z tych wcześniejszych. Pytałem Maćka, jakie wrażenie wywarł na nim Smuda. Mówił, że jest sympatycznym człowiekiem. Niebawem będę miał sam okazję się o tym przekonać - zaciera ręce Brzyski, bo dzisiaj na konferencji prasowej w Warszawie ogłoszono kadrę na zgrupowanie i turniej o Puchar Króla w Tajlandii. Jego  nazwisko znalazło się wśród powołanych. - Otrzymałem prezent, jaki sobie wymarzyłem - nie ukrywa 27-latek. W Azji będzie miał okazję zagrać z Danią, Tajlandią i Singapurem.

Aby być w pełni przygotowany na sprawdzian w kadrze a zarazem na rundę wiosenną, Brzyski będzie się w najbliższym czasie rehabilitował. Musi bowiem wyleczyć problemy z mięśniami brzucha. Ból mocno dawał mu się we znaki w trakcie sezonu. - Stąd obniżka formy pod koniec rundy. Na szczęście nie jest to tak poważna kontuzja, abym miał być operowany. Przez tydzień mam się rehabilitować, a więc korzystać z różnych laserów i prądów, tak aby wzmocnić te mięśnie - tłumaczy Tomasz.

Zobacz bramkę Brzyskiego w meczu z Bełchatowem >
Zobacz bramkę Brzyskiego w meczu z Lechem>

Oprócz Brzyskiego do Tajlandii poleci również Sadlok oraz Kamil Glik z Piasta Gliwice.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również