Tomasz Adamek chce się spotkać z Janowiczem i Radwańską

04.07.2013
- Wielka rzecz oglądać Polaków w Stanach, słuchać jak wszyscy ich chwalą - mówi Tomasz Adamek, który przygotowując się w USA do walki z Tony'm Grano, stara się śledzić występy Polaków w Wimbledonie.
Bokser z Gilowic, kiedy tylko ma czas, stara się grać w tenisa. Teraz także oglądać. - Bratobójczego tenisa Jerzego z Łukaszem na Wimbledonie nie oglądałem bo miałem trening. Może teraz przesunę trochę zajęcia, żeby zobaczyć Agnieszkę i Jurka w półfinałach. Wielka rzecz oglądać Polaków w Stanach, słuchać jak wszyscy ich chwalą. Nie znam ani jednego ani drugiego osobiście, ale może jak przyjadą na US Open do Nowego Jorku, to będzie okazja się spotkać - zastanawia się Adamek.

On sam wkracza teraz w decydującą fazę przygotowań do najbliższej walki. Z Tony'm Grano zmierzy się już za niespełna miesiąc. -  Wiem czego oczekują ode mnie przed walką z Grano dziennikarze i na pewno też kibice. Nie tylko ci w Ameryce. Nokautu, najlepiej szybkiego. Ja chcę dokładnie tego samego ale na siłę niczego robić nie będę. Takim pięściarskim straceńcem, dziesięć uderzeń na twarz, żeby oddać jedenaście, jak walkach z Briggsem, już nigdy nie będę. To chyba wszyscy rozumieją - mówi nasz reprezentant w wadze ciężkiej.

Nie jest to jednak zapowiedź defensywnego Adamka. - Na pewno nie! Czy ty mnie kiedyś widziałeś uciekającego po ringu? Nie i nie zobaczysz. Nawet w tej walce z Witalijem, o której nawet nie chcę mówić bo wtedy nic nie zagrało, coś próbowałem zrobić. Niech kibice przypomną sobie 2010 rok i Arreolę. To jest zapowiedź takiego Adamka - kończy rozmowę z portalem ringpolska.pl
źródło: ringpolska.pl

Przeczytaj również