Tomas Doczekal chciałby postawić piwo, ale... nie może

12.03.2013
Bramka z Zagłębiem Lubin, dwa trafienia w Szczecinie. Gole Tomasa Doczekala dały Piastowi Gliwice cztery punkty. I pomyśleć, że gdyby nie kontuzja Wojciecha Kędziory, piłkarz grałby teraz dla Zagłębia Sosnowiec...
Doczekal długo nie mógł przebić się do składu i pokazać swoich umiejętności. Sztab szkoleniowy Piasta dawał jednak do zrozumienia, że wciąż na niego liczy. - Zaufanie trenerów czułem cały czas. Wiedziałem, że oni "coś" we mnie dostrzegają. Koledzy z zespołu chyba podobnie, bo widzieli, jak prezentuje się na treningach - opowiada Czech.

Wydawało się, że najlepszym rozwiązaniem dla Doczekala będzie wypożyczenie. I od tego piłkarz był zaledwie o krok. Rundę wiosenną miał spędzić w Zagłębiu Sosnowiec. Kontuzja Wojciecha Kędziory sprawiła jednak, że z transakcji nic nie wyszło. I - dla gliwiczan - na szczęście!

Doczekal wiosną strzelił już trzy bramki - w tym dwie ostatnio w Szczecinie. Piłkarz przekonuje, że to też zasługa Rubena Jurado, który miał wkład w dwa gole zdobyte przez niego. - Wykonuje niesamowitą pracę. Powinienem mu chyba postawić piwo, ale nie będzie łatwo, bo Grzegorz Zydek, nasz dietetyk, zabrania. Chociaż może spróbuję w tajemnicy... - uśmiecha się Doczekal.
źródło: SPORT

Przeczytaj również