"To nie tak, że ktoś mówi sobie: Ku**a, mam to w du**e, nie walczę"!
04.11.2013
Piast jest w kryzysie...
- Piast ma problem - może tak. Na pewno naszą bolączką są punkty, których zdobyliśmy zdecydowanie za mało i czym prędzej musimy zacząć punktować, bo zrobi się niebezpiecznie i w finale będzie to bardzo boleć.
Problem jest inny, niż brak punktów. Co jest powodem marnej gry? Stworzona przed sezonem presja wyniku i "walki o coś więcej niż pierwsza ósemka"?
- Gdyby winą byłaby presja, kłopoty pojawiłyby się już na początku sezonu. A tymczasem pierwsze mecze wcale nie wyglądały źle w naszym wykonaniu. Kłopoty pojawiły się później i należy dojść do ich źródła. Ale jestem przekonany, że nie są one wynikiem przedsezonowych słów i zapowiedzi. Należy cele stawiać wysoko i my się ich nie boimy. Wręcz przeciwnie - dążymy do realizacji. Tylko teraz mamy "awarię". Musimy się podnieść i wziąć odpowiedzialność za grę. Każdy z osobna musi ciągnąć ten wózek - wtedy wyjdzie coś dobrego.
Sugerujesz, że teraz nie każdy go ciągnie? Że nie każdemu zależy?
- Nie, nie o to mi chodzi. Zwyczajnie każdy musi sobie powiedzieć, że to od niego ten wynik zależy. Teraz każdy chce - oczywiście. I każdy się stara, ale jak na razie to za mało. Trzeba zrobić coś jeszcze. Problem jest jednak inny - nie znaleźliśmy jeszcze recepty na niepowodzenia. I wciąż jej szukamy.
- To nie jest tak, że ktoś sobie mówi przed meczem: "Dobra, ku**a, dzisiaj mam wszystko w du**e i nie będę walczyć". Nic z tego! Za każdym razem po twarzach chłopaków widzę ogromną złość i wolę wygranej. Tylko gdyby zdobywanie punktów zależało tylko od zaangażowania i chęci, to pół Polski byłoby mistrzami...
- Każdy zawsze chce wygrywać, a od nas się po prostu tego wymaga, bo zarabiamy pieniądze - i to niemałe. Nie znam zawodnika, który nie miałby nadrzędnego celu wygrać. Piłka nożna nas - piłkarzy - cieszy bardzo, ale tylko wtedy, kiedy są zwycięstwa. Nikt nie lubi przegrywać.
A może problem tkwi w innym miejscu... Nie jest to tak, że brak wyników jest spowodowany nieposłuszeństwem wobec trenera?
- Wiem co masz na myśli. Że niby ktoś od nas powiedział, że nie słuchaliśmy trenera Brosza i nie spełniliśmy jego założeń taktycznych specjalnie. Więc mówię - ten, kto to rzekomo powiedział, niech przedstawi się z imienia i nazwiska. Ja wykonuję sto procent przedmeczowych założeń. Z różnym skutkiem - wiadomo - ale zawsze wiernie koncepcji. Ten, kto trenera nie słucha, niech wyraźnie to zaznaczy. "Nazywam się tak i tak - nie będę słuchać założeń Marcina Brosza".
Więc jednak trenera słuchacie? Tę plotkę ktoś wymyślił?
- Osobiście nic takiego nie słyszałem, ale w mediach faktycznie to się pojawiło. Szczerze? Nie wierzę, żeby którykolwiek z piłkarzy Piasta tak powiedział. Najzwyczajniej te słowa były zmyślone, bo wiem, że każdy z nas wykonuje polecenia trenera na tyle, na ile może. A ewentualne błędy są nieświadome i wynikają z sytuacji boiskowych, a nie "propagandy".
Ale u prezesa na "dywaniku" byliście?
- Jasne, że tak. To nic złego. Każdy jest w Piasta zaangażowany i każdemu z osobna zależy na tym, żebyśmy zaczęli wygrywać. Porozmawialiśmy z prezesem i jest okej.
Prezes Kołodziejczyk pogłaskał was po głowach i powiedział "Dobrze chłopcy, poprawcie grę, proszę" czy jednak padły ostrzejsze słowa?
- Szczegóły spotkania pozostawię w tajemnicy. Odbyła się męska rozmowa, wieloaspektowa. Zahaczyliśmy o wiele tematów i tyle. Na pewno było to pozytywne.
Jedno jest pewne - o dzisiejszym meczu z Jagiellonią rozmawialiście. I jak?
- We wcześniejszych meczach - niezależnie od wyniku - pokazaliśmy, że w piłkę grać potrafimy. Teraz należy dołożyć do tego koncentrację przez cały czas trwania meczu, a będzie dobrze. Wiemy natomiast jedno - całe Gliwice potrzebują jutro tej wygranej i my staniemy na wysokości zadania!
Gliwice potrzebują, bo kibicom puszczają nerwy...
- Nie tylko kibicom. My też mamy z tego powodu wiele nieprzyjemności. Chłopaki rozmyślają o tym, co jest nie tak. Zawsze chcemy być na górze i każde kolejne niepowodzenie sprawia, że wieczory - kiedy zostaje się samemu z własnymi myślami - nie należą do najweselszych...
W każdym razie - dzisiaj wygra...?
- ... Piast! Idealny scenariusz? Pewne 2-0. Nieistotne natomiast kto zdobędzie gole. Ważne będą trzy punkty! I tego się trzymajmy!
Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok
poniedziałek, 18:00
- Piast ma problem - może tak. Na pewno naszą bolączką są punkty, których zdobyliśmy zdecydowanie za mało i czym prędzej musimy zacząć punktować, bo zrobi się niebezpiecznie i w finale będzie to bardzo boleć.
Problem jest inny, niż brak punktów. Co jest powodem marnej gry? Stworzona przed sezonem presja wyniku i "walki o coś więcej niż pierwsza ósemka"?
- Gdyby winą byłaby presja, kłopoty pojawiłyby się już na początku sezonu. A tymczasem pierwsze mecze wcale nie wyglądały źle w naszym wykonaniu. Kłopoty pojawiły się później i należy dojść do ich źródła. Ale jestem przekonany, że nie są one wynikiem przedsezonowych słów i zapowiedzi. Należy cele stawiać wysoko i my się ich nie boimy. Wręcz przeciwnie - dążymy do realizacji. Tylko teraz mamy "awarię". Musimy się podnieść i wziąć odpowiedzialność za grę. Każdy z osobna musi ciągnąć ten wózek - wtedy wyjdzie coś dobrego.
Sugerujesz, że teraz nie każdy go ciągnie? Że nie każdemu zależy?
- Nie, nie o to mi chodzi. Zwyczajnie każdy musi sobie powiedzieć, że to od niego ten wynik zależy. Teraz każdy chce - oczywiście. I każdy się stara, ale jak na razie to za mało. Trzeba zrobić coś jeszcze. Problem jest jednak inny - nie znaleźliśmy jeszcze recepty na niepowodzenia. I wciąż jej szukamy.
- To nie jest tak, że ktoś sobie mówi przed meczem: "Dobra, ku**a, dzisiaj mam wszystko w du**e i nie będę walczyć". Nic z tego! Za każdym razem po twarzach chłopaków widzę ogromną złość i wolę wygranej. Tylko gdyby zdobywanie punktów zależało tylko od zaangażowania i chęci, to pół Polski byłoby mistrzami...
- Każdy zawsze chce wygrywać, a od nas się po prostu tego wymaga, bo zarabiamy pieniądze - i to niemałe. Nie znam zawodnika, który nie miałby nadrzędnego celu wygrać. Piłka nożna nas - piłkarzy - cieszy bardzo, ale tylko wtedy, kiedy są zwycięstwa. Nikt nie lubi przegrywać.
A może problem tkwi w innym miejscu... Nie jest to tak, że brak wyników jest spowodowany nieposłuszeństwem wobec trenera?
- Wiem co masz na myśli. Że niby ktoś od nas powiedział, że nie słuchaliśmy trenera Brosza i nie spełniliśmy jego założeń taktycznych specjalnie. Więc mówię - ten, kto to rzekomo powiedział, niech przedstawi się z imienia i nazwiska. Ja wykonuję sto procent przedmeczowych założeń. Z różnym skutkiem - wiadomo - ale zawsze wiernie koncepcji. Ten, kto trenera nie słucha, niech wyraźnie to zaznaczy. "Nazywam się tak i tak - nie będę słuchać założeń Marcina Brosza".
Więc jednak trenera słuchacie? Tę plotkę ktoś wymyślił?
- Osobiście nic takiego nie słyszałem, ale w mediach faktycznie to się pojawiło. Szczerze? Nie wierzę, żeby którykolwiek z piłkarzy Piasta tak powiedział. Najzwyczajniej te słowa były zmyślone, bo wiem, że każdy z nas wykonuje polecenia trenera na tyle, na ile może. A ewentualne błędy są nieświadome i wynikają z sytuacji boiskowych, a nie "propagandy".
Ale u prezesa na "dywaniku" byliście?
- Jasne, że tak. To nic złego. Każdy jest w Piasta zaangażowany i każdemu z osobna zależy na tym, żebyśmy zaczęli wygrywać. Porozmawialiśmy z prezesem i jest okej.
Prezes Kołodziejczyk pogłaskał was po głowach i powiedział "Dobrze chłopcy, poprawcie grę, proszę" czy jednak padły ostrzejsze słowa?
- Szczegóły spotkania pozostawię w tajemnicy. Odbyła się męska rozmowa, wieloaspektowa. Zahaczyliśmy o wiele tematów i tyle. Na pewno było to pozytywne.
Jedno jest pewne - o dzisiejszym meczu z Jagiellonią rozmawialiście. I jak?
- We wcześniejszych meczach - niezależnie od wyniku - pokazaliśmy, że w piłkę grać potrafimy. Teraz należy dołożyć do tego koncentrację przez cały czas trwania meczu, a będzie dobrze. Wiemy natomiast jedno - całe Gliwice potrzebują jutro tej wygranej i my staniemy na wysokości zadania!
Gliwice potrzebują, bo kibicom puszczają nerwy...
- Nie tylko kibicom. My też mamy z tego powodu wiele nieprzyjemności. Chłopaki rozmyślają o tym, co jest nie tak. Zawsze chcemy być na górze i każde kolejne niepowodzenie sprawia, że wieczory - kiedy zostaje się samemu z własnymi myślami - nie należą do najweselszych...
W każdym razie - dzisiaj wygra...?
- ... Piast! Idealny scenariusz? Pewne 2-0. Nieistotne natomiast kto zdobędzie gole. Ważne będą trzy punkty! I tego się trzymajmy!
Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok
poniedziałek, 18:00
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów