To koniec. Dostali nokautujący cios

29.05.2009
Opolscy piłkarze schodząc z treningu dowiedzieli się, że klubowi została odebrana licencja i nie zagrają jutro przeciwko Górnikowi Łęczna, ani przeciwko Widzewowi Łódź. Niektórzy z nich aż usiedli.
- Po tylu cierpieniach wydawało się, że nic nas gorszego nie może spotkać. W życiu tak jest, że biednemu wiatr w oczy, bo jest słabszy - nie ukrywa rozgoryczenia Piotr Rzepka. Szkoleniowiec Odry, wraz ze swoimi piłkarzami, od początku roku pracuje niemal za darmo. Młoda drużyna już nie ma szans na utrzymanie. - Ale chcieliśmy ten sezon dokończyć na boisku. Przede wszystkim pożegnać się z kibicami, którzy byli z nami przez cały ten czas i doceniali nasze zaangażowanie - podkreśla trener.

Na oficjalnej stronie Odry pierwsi sympatycy zapowiedzieli, że i tak przyjdą jutro na Oleską. - My też tam będziemy. Nie zmienia się godzina zbiórki, choć nie wierzymy, że dojdzie do meczu. Po prostu wyjdziemy na trening. Co potem? Część zawodników, tych  którzy grają w rezerwach, będzie jeszcze ćwiczyła. Pozostali mogą szukać sobie już nowych pracodawców - dodaje Rzepka.

Do piłkarzy Górnika Łęczna informacja o odwołaniu meczu dotarła w autokarze zmierzającym w stronę Opola.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również