"To, co zaczęliśmy wyprawiać, jest nie do zaakceptowania"
01.04.2014
Wczoraj piłkarze Piasta otrzymali dzień wolnego. - Fizycznie odpoczywamy, ale psychicznie już nie do końca. Taki mecz po prostu musi siedzieć w głowach. Chociaż może trzeba je "zresetować" i nie zadręczać się tym? Do grupy mistrzowskiej już co prawda nie awansujemy, ale przed nami jeszcze przecież wiele spotkań - mówi Wojciech Kędziora, który wciąż nie może odżałować swojej sytuacji sam na sam z Mateuszem Bąkiem, ale też tego, jak zespół grał po czerwonej kartce dla zawodnika Lechii.
- Wyglądało to tak, jakby ta czerwona kartka osłabiła, ale nas. To, co zaczęliśmy po niej wyprawiać, jest nie do zaakceptowania. Było jeszcze mnóstwo czasu, więc mogliśmy spokojnie rozgrywać piłkę, a sytuacje przyszłyby same. Zabrakło nam jednak cierpliwości, konsekwencji. Wymienialiśmy trzy-cztery podania i już traciliśmy piłkę. W ten sposób tylko pomagaliśmy Lechii, by stworzyła sobie kolejne sytuacje. Trzeba było zagrać zupełnie inaczej... - kręci głową napastnik gliwiczan.
- Wyglądało to tak, jakby ta czerwona kartka osłabiła, ale nas. To, co zaczęliśmy po niej wyprawiać, jest nie do zaakceptowania. Było jeszcze mnóstwo czasu, więc mogliśmy spokojnie rozgrywać piłkę, a sytuacje przyszłyby same. Zabrakło nam jednak cierpliwości, konsekwencji. Wymienialiśmy trzy-cztery podania i już traciliśmy piłkę. W ten sposób tylko pomagaliśmy Lechii, by stworzyła sobie kolejne sytuacje. Trzeba było zagrać zupełnie inaczej... - kręci głową napastnik gliwiczan.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów