"To, co robiliśmy przy stałych fragmentach, to katastrofa"

13.11.2010
Waldemar Fornalik był zadowolony z tego, jak wyglądała gra jego zawodników w stolicy w meczu z Polonią. Był jednak niepocieszony wynikiem i błędami, po których Ruch stracił gole.
- To, co robiliśmy przy stałych fragmentach gry, można nazwać już katastrofą - mówił Fornalik, który przed pierwszym gwizdkiem musiał załatać dwie dziury w podstawowym składzie. Od pierwszej minuty zagrali Łukasz Derbich i Marcin Zając. - Mimo tych zmian, ustabilizowany zespół nie może dopuszczać do tak łatwych strat. W ten sposób cały wysiłek włożony w spotkanie został zniweczony. Wracamy do Chorzowa bez punktów, a te punkty były naprawdę "do zrobienia".

Fornalik wypowiedział się również na temat pracy Michała Mularczyka. Arbiter ze Skierniewic debiutuje w ekstraklasie w tym sezonie. Przy Konwiktorskiej nie ustrzegł się kilku błędów. - Nigdy nie oceniam pracy sędziego. Ale jeżeli Grodzicki obejrzał czerwony kartonik, to dziwę się, że Trałka nie dostał przynajmniej żółtej kartki. To był ewidentny atak na nogi z tyłu - stwierdził szkoleniowiec Ruchu, odnosząc się do sytuacji, w której zawodnik Polonii sfaulował Gabora Strakę.
źródło: SportSlaski.pl / ksppolonia.pl

Przeczytaj również