To był bubel, a nie "mecz wprowadzający"

14.02.2017
Można strzelać, można podawać, można wymienić kilka składnych podań i raz na jakiś czas rozgrzać kibiców na trybunach. Teoria "spotkania wprowadzającego" wygłoszona w piątek przez trenerów Ruchu i Cracovii została przy okazji poniedziałkowego starcia Pogoni z gliwickim Piastem - nie po raz pierwszy w miniony piłkarski weekend - obalona.
Norbert Barczyk/PressFocus
I bardzo dobrze, bo na otwarcie ligowego roku przy Cichej zafundowano kibicom totalny piach. Przez 88 minut na znakomicie przygotowanej murawie w Chorzowie wydarzyło się niewiele więcej niż w Lublinie, gdzie... hulał wiatr, bo inaugurację postanowili przełożyć. Kiksy, niechlujność, bałagan, chaos. Okazało się, że są mecze grane "do pierwszej bramki", a są też takie "do pierwszej sensownej akcji". Tą przeprowadzili gracze Cracovii i w dobrych humorach wrócili do Krakowa.

Żeby nie być gołosłownym zwłaszcza przy ocenie "niebieskich". Do wrażeń artystycznych odkładamy liczby. Raport InStat za pierwszą ligową kolejkę w tym roku daje nam takie informacje:

- Najmniej strzałów - Ruch Chorzów
- Najmniej kluczowych podań - Ruch Chorzów
- Najmniejsza dokładność długich podań - Ruch Chorzów
- Najmniej zagrań w pole karne rywala - Ruch Chorzów
- Najmniej dośrodkowań - Ruch Chorzów
- Najmniej wygranych pojedynków - no dobra... Arka Gdynia (potem Ruch Chorzów)

I to często nie "najmniej, ale w okolicy średniej". Na przykład dośrodkowania - piłkarze Ruchu na 9 prób (najmniej w kolejce), ani razu nie dośrodkowali celnie! 

To nie był mecz drużyn, które od początku roku postawiły sobie za cel twardą walkę o utrzymanie. - Typowe spotkanie wprowadzające - określił poziom niewzruszony Waldemar Fornalik. - Trudno było się spodziewać fajerwerków - potwierdzał zadowolony Jacek Zieliński.

Grubo ponad 6 tysięcy ludzi wymarzło przy Cichej i wynudziło się setnie, by już po spotkaniu usłyszeć, że bubel który obejrzeli był właściwie bublem wpisanym w scenariusz ligowej wiosny. Taką "rozbiegówką". Tylko dlaczego nikt nie powiedział tego przed meczem? Ludzie żądni dużych (albo jakichkolwiek) emocji może poszukaliby jakiejś ciekawej alternatywy. Niby wiadomo, że w Chorzowie od dawna gospodarz nie jest faworytem, ale 11 porażek przy Cichej w ciągu roku wcale nie znaczy, że nad 12 należy przejść do porządku dziennego. Zwłaszcza w takim stylu i w takim momencie!
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również