"Ten, kto posądza nas o brak ambicji, ten ma małe pojęcie o futbolu"
18.11.2009
Powrót do zdrowia zmagających się ostatnio z grypą zawodników to chyba jedyny wodzisławski pozytyw przez zbliżającym się arcyważnym meczem ze Śląskiem Wrocław. Meczem, który - w razie niepowodzenia - może sprawić, że Odra na mieliźnie, jaką jest ostatnie miejsce w tabeli, ugrzęźnie na dobre. - Już miejsce w dolnej części tabeli to wielka ujma dla każdego piłkarza. A co dopiero ostatnia lokata... - Krzysztof Markowski nie kryje rozczarowania. Zauważa przy tym, że we Wrocławiu jedenastka z Bogumińskiej powalczy o dużo więcej niż tylko trzy punkty.
- Zmiana trenera za nami, więc kolejnym krokiem mogą być już tylko roszady w kadrze - "Maro" stawia sprawę wprost. Choć być może najważniejszym, co Odra może ugrać w pojedynku ze Śląskiem, jest szacunek własnych kibiców. Ci ostatnio nierzadko kwestionują przecież wolę walki i ambicję swoich graczy. - Ten, kto posądza nas o brak ambicji, ten ma małe pojęcie o futbolu. Nikt mi nie wmówi, że dany zawodnik nie chce wygrać meczu - zaznacza 30-latek.
Ale tego, że wodzisławianom wyraźnie brakuje świeżości, zakwestionować już nie sposób. - Cała Polska śmieje się ze słów fizjologa, który przygotowywał nas do sezonu, a który stwierdził swego czasu, że efekty jego pracy mogą przyjść za 18 miesięcy. Aż boję się pomyśleć, gdzie możemy się wtedy znaleźć, jeśli poprawa nie nastąpi natychmiast - podkreśla doświadczony pomocnik. Inna sprawa, że jeśli zespół Roberta Moskala stawi się przy Oporowskiej bez dobrego pomysłu na rywala, to nawet i dobra kondycja nie pomoże. Wrocławski stadion nieprzypadkowo dzierży miano jednego z najtrudniejszych terenów w ekstraklasie...
- Kluczem do dobrego wyniku będzie zneutralizowanie skrzydeł gospodarzy oraz poczynań ich lidera, Sebastiana Mili. To zawodnik, który nawet jeśli znajduje się w słabszej formie, zawsze jest w stanie posłać świetną prostopadłą piłkę do napastnika - wskazuje Markowski. W poprzednim sezonie ta sztuka się nie udała. Odra wróciła do domu z bagażem aż czterech goli.
- Zmiana trenera za nami, więc kolejnym krokiem mogą być już tylko roszady w kadrze - "Maro" stawia sprawę wprost. Choć być może najważniejszym, co Odra może ugrać w pojedynku ze Śląskiem, jest szacunek własnych kibiców. Ci ostatnio nierzadko kwestionują przecież wolę walki i ambicję swoich graczy. - Ten, kto posądza nas o brak ambicji, ten ma małe pojęcie o futbolu. Nikt mi nie wmówi, że dany zawodnik nie chce wygrać meczu - zaznacza 30-latek.
Ale tego, że wodzisławianom wyraźnie brakuje świeżości, zakwestionować już nie sposób. - Cała Polska śmieje się ze słów fizjologa, który przygotowywał nas do sezonu, a który stwierdził swego czasu, że efekty jego pracy mogą przyjść za 18 miesięcy. Aż boję się pomyśleć, gdzie możemy się wtedy znaleźć, jeśli poprawa nie nastąpi natychmiast - podkreśla doświadczony pomocnik. Inna sprawa, że jeśli zespół Roberta Moskala stawi się przy Oporowskiej bez dobrego pomysłu na rywala, to nawet i dobra kondycja nie pomoże. Wrocławski stadion nieprzypadkowo dzierży miano jednego z najtrudniejszych terenów w ekstraklasie...
- Kluczem do dobrego wyniku będzie zneutralizowanie skrzydeł gospodarzy oraz poczynań ich lidera, Sebastiana Mili. To zawodnik, który nawet jeśli znajduje się w słabszej formie, zawsze jest w stanie posłać świetną prostopadłą piłkę do napastnika - wskazuje Markowski. W poprzednim sezonie ta sztuka się nie udała. Odra wróciła do domu z bagażem aż czterech goli.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów