Te ostatnie sekundy... Piast wraca z Białegostoku z niczym

19.08.2018
Zaledwie kilkanastu sekund zabrakło piłkarzom Piasta Gliwice do wywiezienia punktu z trudnego terenu w Białymstoku. Podopieczni Waldemara Fornalika ostatecznie ulegli jednak Jagiellonii Białystok 1:2, przez co zanotowali drugą porażkę z rzędu.
Michał Kosc/PressFocus
Po pierwszej porażce w sezonie trener Waldemar Fornalik postanowił nieco przemeblować wyjściowy skład Piasta i dokonał w nim trzech zmian. Roszady były jednak konieczne, gdyż Marcin Pietrowski pauzuje za czerwoną kartkę ze spotkania z warszawską Legią, natomiast Jorge Felix i Tomasz Jodłowiec nabawili się urazów – o szczególnym pechu mógł mówić przede wszystkim polski pomocnik, który złapał kontuzję na ostatnim przedmeczowym treningu. Z tego powodu trener Fornalik zabrał na Podlasie tylko 17 zawodników, a miejsce pauzujących zawodników w składzie zajęli Martin Konczkowski, Tom Hateley i Aleksander Jagiełło. 
 
Choć Jagiellonia i Piast w czterech kolejkach zgromadziły taką samą ilość punktów, za faworyta bezpośredniego pojedynku uznawano zespół gospodarzy. Z opinią tą zgadzał się m.in. trener Waldemar Fornalik, który przyznał w przedmeczowym wywiadzie, że Jagiellonia aktualnie jest w lepszej formie niż Legia, a na jego podopiecznych czeka bardzo trudne spotkanie. Obawy szkoleniowca Piasta potwierdziła pierwsza połowa niedzielnego meczu, gdyż na przerwę to gospodarze schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Wymarzony debiut w białostockiej ekipie zaliczył Serb Mile Savković, który wykorzystał złe ustawienie obrońców gości i pokonał Szmatułę pewnym uderzeniem z okolic 7 metra. Kluczową rolę w bramkowej akcji odegrał jednak Jakub Wójcicki – obrońca najpierw poradził sobie z atakującymi go Kirkeskovem i Valencią, następnie przeprowadził solowy rajd prawą stroną boiska, a na koniec zaliczył idealną asystę. 
 
Dominacja Jagiellonii nie podlegała dyskusji – zespół z Białegostoku tworzył więcej podbramkowych, częściej był przy piłce i nie pozwalał rozwinąć skrzydeł kluczowym zawodnikom Piasta. Jedynym, bardzo poważnym zmartwieniem dla Ireneusza Mamrota mógł być fakt, że dwaj zawodnicy Jagi musieli przedwcześnie opuścić boisko z powodu kontuzji. 
 
Drugą połowę piłkarze trenera Fornalika rozpoczęli już ze znacznie większym animuszem. Co prawda ich ofensywnym próbom dużo brakowało do ideału, ale przynajmniej nie można było im odmówić chęci odrobienia strat. Ich starania zostały nagrodzone w 58. minucie – wówczas gliwiczanie strzelili gola ze stałego fragmentu gry, które do tej pory były ich największą bolączką. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Gerarda Badii (który pojawił się na placu gry po raz pierwszy w tym sezonie) wykorzystał Patryk Dziczek, a nieco później ten sam zawodnik mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Pomocnik w 67. minucie przejął zagraną piłkę przez Jakuba Czerwińskiego, następnie oddał mocne uderzenie z prawej nogi, ale Lukas Klemenz zdołał wybić piłkę z linii bramkowej.

Gdy już się wydawało, że gol Dziczka zapewni Piastowi ważny remis, w ostatnich sekundach Arvydas Novikovas znalazł się niepilnowany w polu karnym Piasta i w 95. minucie oddał strzał bez przyjęcia. Próba ta zaskoczyła Jakuba Szmatułę i ustaliła wynik rywalizacji.

 
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 2:1 (1:0)
1:0 – Mile Savković 22'
1:1 – Patryk Dziczek 58'
2:1 - Arvydas Novikovas 90+5'
 
Jagiellonia:  Kelemen – Wójcicki, Mitrović, Runje (44' Klemenz), Guilherme – Novikovas, Romanczuk, Machaj (34' Świderski), Pospisil, Savković – Klimala (63' Bezjak). Trener: Ireneusz Mamrot
Piast: Szmatuła – Konczkowski, Czerwiński, Sedlar, Kirkeskov – Mak (57' Badia), Dziczek, Hateley (89' Sokołowski), Jagiełło – Valencia – Papadopulos (78' Parzyszek). Trener: Waldemar Fornalik 
 
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Machaj, Klemenz (Jagiellonia) - Konczkowski (Piast)
źródło: własne/piast.gliwice.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również