"Tata zawsze powtarzał mi, żebym grał w Polonii, a nie w Cidrach"
06.09.2012
Skoro ojciec młodego zawodnika, jak i on sam kibicowali od zawsze bytomianom, jak to możliwe, że Pietrycha zaczynał karierę w Radzionkowie? - Głównie z tego względu, że mieszkam blisko stadionu Ruchu i w młodości trudno było mi dojeżdżać samemu do Bytomia, dlatego zdecydowałem się trenować akurat tam, tym bardziej, że trenerem mojej grupy był wtedy człowiek, którego znałem wcześniej. Ale kiedy dorosłem i nabrałem samodzielności, od razu zdecydowałem o swoich przenosinach do Polonii - tłumaczy.
- Mój tata, który jest kibicem niebiesko-czerwonych, podobnie jak ja, zawsze powtarzał mi, żebym grał w Polonii, a nie w „Cidrach”. Wiadomo, nasz klub ma lepszą markę, ma większe sukcesy i grupy młodzieżowe tez stały wówczas na wyższym poziomie - dodaje.
Początki w seniorskiej piłki nie należały jednak dla niego do łatwych. Po spadku z ekstraklasy, trener Dariusz Fornalak nie widział dla niego miejsca w I-ligowej ekipie. - Uważam, ze powinienem dostać więcej szans na zaprezentowanie swoich umiejętności, bo podziękował mi tak naprawdę po dwóch sparingach. W pierwszym z Rakowem Częstochowa zagrałem, moim zdaniem, bardzo dobrze. W drugim trener wystawił mnie na lewym boku pomocy, gdzie nie najlepiej się czuję. Trenowałem potem pół roku w drużynie rezerw u trenera Wyląga. Na treningach pojawiało się nas 5, może 6 osób i ciężko było cokolwiek poprawić. Teraz w drugiej drużynie ogrywają się chłopaki z ŚLJ i tak to powinno wyglądać, w przeciwieństwie do mojego przypadku, który był zesłaniem - twierdzi zawodnik.
Pietrycha przyznaje, że ma trochę żalu do Fornalaka. - Trochę tak, bo raczej udowadniam teraz swoją grą, że mogłem być przydatny tamtej drużynie. Może nie grałbym w pierwszym składzie, ale byłbym chociaż w szerokiej kadrze. Nie czułem się gorszy od pozostałych zawodników. Zawsze dążyłem do tego, by grac w Polonii - podkreśla zawodnik o nietypowym pseudonimie "Gieksa". - Jak byłem bardzo młody, to na podwórku miałem ubraną koszulkę GKS-u Katowice. Nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy, koledzy zaczęli mnie tak nazywać i jakoś się to przyjęło - tłumaczy student AWF-u Katowice.
- Mój tata, który jest kibicem niebiesko-czerwonych, podobnie jak ja, zawsze powtarzał mi, żebym grał w Polonii, a nie w „Cidrach”. Wiadomo, nasz klub ma lepszą markę, ma większe sukcesy i grupy młodzieżowe tez stały wówczas na wyższym poziomie - dodaje.
Początki w seniorskiej piłki nie należały jednak dla niego do łatwych. Po spadku z ekstraklasy, trener Dariusz Fornalak nie widział dla niego miejsca w I-ligowej ekipie. - Uważam, ze powinienem dostać więcej szans na zaprezentowanie swoich umiejętności, bo podziękował mi tak naprawdę po dwóch sparingach. W pierwszym z Rakowem Częstochowa zagrałem, moim zdaniem, bardzo dobrze. W drugim trener wystawił mnie na lewym boku pomocy, gdzie nie najlepiej się czuję. Trenowałem potem pół roku w drużynie rezerw u trenera Wyląga. Na treningach pojawiało się nas 5, może 6 osób i ciężko było cokolwiek poprawić. Teraz w drugiej drużynie ogrywają się chłopaki z ŚLJ i tak to powinno wyglądać, w przeciwieństwie do mojego przypadku, który był zesłaniem - twierdzi zawodnik.
Pietrycha przyznaje, że ma trochę żalu do Fornalaka. - Trochę tak, bo raczej udowadniam teraz swoją grą, że mogłem być przydatny tamtej drużynie. Może nie grałbym w pierwszym składzie, ale byłbym chociaż w szerokiej kadrze. Nie czułem się gorszy od pozostałych zawodników. Zawsze dążyłem do tego, by grac w Polonii - podkreśla zawodnik o nietypowym pseudonimie "Gieksa". - Jak byłem bardzo młody, to na podwórku miałem ubraną koszulkę GKS-u Katowice. Nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy, koledzy zaczęli mnie tak nazywać i jakoś się to przyjęło - tłumaczy student AWF-u Katowice.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku