Tanżyna nie może rozwiązać kontraktu z Odrą bo... nie ma z kim rozmawiać

08.07.2011
Daniel Tanżyna od tygodnia trenuje z Polonią Bytom. Trener Dariusz Fornalak widzi go w drużynie. Piłkarz ma jednak problem, bo... musi czekać na upadłość Odry Wodzisław, a ta nie wiadomo kiedy nastąpi.
Trenujesz z Polonią Bytom, grasz w jej sparingach, czy to oznacza, że będziesz w tym klubie występował w przyszłym sezonie?

- Teoretycznie tak, bo wiem, że w Bytomiu mnie chcą i ja chciałbym w tym klubie występować. Jestem niemal pewny, że tak się stanie. Problem jest jednak w tym, kiedy będę mógł zacząć grać. Mam nadzieję, że pewne sprawy potoczą się szybko i będę mógł normalnie rozpocząć I-ligowy sezon.

O jakich sprawach mowa?

- Wciąż jestem jeszcze zawodnikiem Odry Wodzisław. Mam z tym klubem ważny kontrakt jeszcze przez rok. Spółka jest postawiona w stan upadłości. Od tego kiedy ona nastąpi zależy, kiedy ja będę mógł podpisać kontrakt z Polonią. Cały czas jestem więc zawieszony w próżni i czekam na rozwój wypadków.

Musi być jednak wyjście z tej sytuacji. Nie prosiłeś o interwencję PZPN-u?

- Nie chciałem tego robić właśnie ze względu na czas. Mógłbym w związku złożyć wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu, jednak to trwa. Miałbym "z głowy" pewnie ze dwa miesiące, lecz wtedy liga jest już w pełni,  a wszystkie drużyny mają zamknięte kadry. Radzono mi, żeby się wstrzymać z tym ruchem. Wszyscy mówili, że upadłość nastąpi szybko i wszyscy będziemy wolni.

Nie ma możliwości dogadania się z Odrą w sprawie rozwiązania twojego kontraktu?

- Gdy wejdzie się do budynku klubowego w Wodzisławiu, jest pusto. Nie ma nikogo, żadnej żywej duszy. Gdybym chciał złożyć jakiekolwiek pismo, to... nie miałbym do kogo! Wszystkie biura są pozamykane, nikt w klubie nie pracuje.

Zakładając, że jednak uda ci się uwolnić z Odry, trafisz do Polonii Bytom, czyli do klubu, w którym sytuacja organizacyjna też nie jest najlepsza. Lubisz zespoły z problemami?

- To nie tak. Klubem z problemami była Odra. W Bytomiu wszyscy wierzą w lepszą przyszłość. Działacze zapewniają, że będzie lepiej i ja im wierzę. Każdy normalnie trenuje i stara się robić wszystko, co do niego należy. W zespole, który spadł z ligi, trudno się spodziewać wspaniałej atmosfery, ale w Bytomiu jest całkiem dobra.

A jak będzie na boisku? W ostatnich dniach chyba było widać postęp...

- To prawda. Z Ruchem Chorzów zagrało wielu testowanych zawodników, którzy pierwszy raz byli ze sobą na boisku. "Niebiescy" to świetna drużyna, więc skończyło się, jak się skończyło (Polonia przegrała 0-4 - dop. red.). Jednak z Podbeskidziem Bielsko-Biała graliśmy już lepiej, było widać ten progres. I myślę, że taka tendencja będzie widoczna w każdym kolejnym sparingu.

Jako jeden z nielicznych piłkarzy z kadry bytomian występowałeś w zeszłym sezonie w I lidze, znasz możliwości drużyn. Jaki los wróżysz Polonii w tym krystalizującym się powoli w składzie?

- Trudno na razie prorokować, bo kadra jest dopiero dopinana, jeszcze nie wiadomo kto zagra. Ale myślę, że gdy wszystkie sprawy organizacyjne wyjdą na prostą, to zważywszy na fakt, że zostało trochę chłopaków jeszcze z ekstraklasy, możemy walczyć o górną połówkę tabeli.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również