"Takiego burdelu, jak w Jastrzębiu, jeszcze nie przeżyłem"

15.07.2009
- Teraz wszystko wyszło na jaw. 100-tysięczne miasto nie chce mieć klubu piłkarskiego w I lidze. Mają nas wszystkich gdzieś. Zrobili z nas idiotów - grzmi zawodnik GKS-u Jastrzębie, Witold Wawrzyczek.
Los klubu z Jastrzębia wydaje się być praktycznie przesądzony. GKS w kolejnym sezonie będzie występował najprawdopodobniej w B-klasie. Dzisiaj piłkarze już nie trenowali. - Trener zarządził nam tzw. odnowę biologiczną. Wybraliśmy się wszyscy na basen - opowiada Wawrzyczek.

W czwartek zawodnicy i trenerzy o godzinie 10:00 mają się spotkać z (prezesem?) Marianem Jaroszem i rozmawiać o przyszłości. - Mam ogromne pretensje do miasta. Zobaczyli, jak wygląda sytuacja w klubie i się... zesrali. Mają nas wszystkich gdzieś. Wszystko wychodzi na jaw. 100-tysięczne miasto nie chce mieć klubu piłkarskiego w I lidze - wścieka się "Gitara".

Największym zaskoczeniem dla zawodników był fakt, że nowy zarząd działał podobno nielegalnie. - Są tam przecież prawnicy. Dlaczego więc połapali się dopiero po dwóch tygodniach, że działają niezgodnie z prawem? Wciąganie w to ponownie Joachima Langera jest ich całkowitą kompromitacją. Zrobili z nas idiotów - nie kryje rozgoryczenia Wawrzyczek.

- Proszę zobaczyć, ile mieliśmy spraw na głowie z załatwianiem licencji na czele. Dopiero przed kilkoma dniami dostaliśmy sygnał z KRS-u, że coś jest nie tak. Tam nadal widnieje nazwisko prezesa Joachima Langera. Brakuje mnóstwa dokumentów, ze sprawozdaniem finansowym włącznie. To nie było uzupełnienie zarządu, tylko zmiana. Jutro przekażemy piłkarzom, że nowy zarząd nie może funkcjonować, gdyż Walne Zgromadzenie nie zostało przeprowadzone zgodnie z prawem - tłumaczy Jarosz.

Teraz tylko jakiś cud może uratować GKS, ale wszyscy gracze są już pogodzeni z faktem, że będą musieli szukać sobie nowych klubów. - Bardzo długo nas przetrzymali, a teraz zostaliśmy na lodzie. Wszystkie zespoły mają już praktycznie pozamykane kadry. W niejednym klubie, w którym grałem, był bałagan, ale takiego burdelu jak w Jastrzębiu jeszcze nie przeżyłem - opowiada Tomasz Copik, który do GKS-u trafił zimą z Opola. Przypomnijmy, że Odra nie dokończyła rozgrywek I-ligowych. - To pech. Zmieniając barwy, kierowałem się ambicją i chciałem nadal grać w I lidze. Moi koledzy natomiast spokojnie i bez stresu kopią piłkę, zarabiając pieniądze na niższym szczeblu. Ja chyba również tak zrobię - mówi Copik.

Raczej żaden ze znaczących graczy w GKS-ie nie zostanie. - Z całym szacunkiem, ale dla tych ludzi nie będę sobie szarpał nazwiska, grając w B-klasie. Poszukam sobie nowej drużyny. Poczekajmy jednak do piątku na ostateczną decyzję. Jeszcze walczymy - podkreśla Wawrzyczek.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również