Takie zderzenie musiało zaboleć. W tym spadku nie było przypadku?
27.09.2017
Wspomnianym wyjątkiem jest Michał Koj. Trener Marcin Brosz znakomicie wkomponował 24-latka, który jest dziś podstawowym defensorem lidera Ekstraklasy. 859 minut w lidze, gol i dobre recenzje - konia z rzędem temu, kto przewidział, że w nowych rozgrywkach to właśnie on będzie sobie radzić najlepiej spośród graczy, którzy latem uciekali z Cichej.
Dziś w stronę Koja z zazdrością spoglądają jego byli koledzy z Chorzowa. Do Ekstraklasy załapali się Michał Helik, Martin Konczkowski, Łukasz Moneta, Patryk Lipski, Jarosław Niezgoda i Jakub Arak, a jeszcze w trakcie poprzednich rozgrywek barwy zmieniał Kamil Mazek. Efekt? Regularnie grają tylko Helik i Konczkowski. Na tym kończą się jednak pozytywy dla wychowanków "niebieskich". Obaj tkwią dziś w strefie spadkowej i są na dobrej drodze, by pociągnąć kolejne kluby w I-ligową otchłań. "Helio" jest filarem zdecydowanie najgorszej obrony w elicie, niewiele mniej goli traci Piast Konczkowskiego, który w dodatku zatracił atuty jakimi wyróżniał się za czasów gry przy Cichej. Zanotował raptem jedną asystę, choć przecież w Chorzowie z sezonu na sezon w tym elemencie stawał się jednym z najbardziej wyróżniających się graczy w stawce.
Niewiele lepiej radzi sobie ekipa Patryka Lipskiego i Jakuba Araka. Tego drugiego trudno dziś rozliczać z dorobku w barwach Lechii, bo trafił tam raptem kilka dni temu i nie miał nawet okazji by w nowych barwach zadebiutować. Rozczarowany może być za to Patryk Lipski - bodaj najgorętszy "towar" z Chorzowa klubu szukał aż 3 miesiące, a kiedy w końcu znalazł zderzył się z rzeczywistością równie bolesną jak ta, która dotknęła go w trakcie Młodzieżowych Mistrzostw Europy. U Piotra Nowaka w 6 spotkaniach uzbierał w sumie 269 minut. Zanotował dwie asysty, ale mimo przebłysków niezłej formy nie jest mu łatwo o miejsce w składzie notorycznie zawodzącej u progu rozgrywek ekipy z Trójmiasta.
Jeszcze twardsze lądowanie zaliczają Łukasz Moneta i Kamil Mazek. Dla nich - podobnie jak dla "Lipy", przełomem w karierze miały być występy na czerwcowym czempionacie młodzieżówek. Plan nie wypalił, co gorsza Moneta po przenosinach do warszawskiej Legii zagrał w pierwszej fazie eliminacji do Ligi Mistrzów, po czym przepadł w III-ligowych rezerwach. Jego pozycji przy Łazienkowskiej póki co nie zmieniła zmiana trenera Mistrzów Polski, choć na pocieszenie wybiegał pełne 90 minut pucharowego starcia z Ruchem w Zdzieszowicach. "Dobre i to" - myśli sobie pewnie Mazek, który kompletnie przepadł w Lubinie. Piotr Stokowiec na dziś praktycznie skreślił skrzydłowego, który w lidze nie zagrał jeszcze ani minuty, często nie łapiąc się nawet do meczowej kadry swojego zespołu.
Co ciekawe kiepsko wiedzie się również tym, którzy poszukali sobie miejsca na zapleczu Ekstraklasy. Regularnie gra praktycznie tylko dwójka - Mateusz Cichocki i Rafał Grodzicki - choć od startu przygody w nowych miejscach pracy pewnie oczekiwali nieco więcej. Cichocki gra od deski do deski w Zagłębiu Sosnowiec, które znalazło się w strefie spadkowej i już zdążyło zmienić trenera. Grodzicki czekał z kolei na oferty z Ekstraklasy, aż w końcu zdecydował się przyjąć propozycję I-ligowego średniaka - Stali Mielec.
W tej sytuacji trudno nie oddać wyrazów uznania dla Waldemara Fornalika. Trenera, który - jak pokazuje weryfikacja u progu sezonu 2017/18 - z przeciętnych graczy stworzył momentami naprawdę dobrze radzącą sobie ekipę. Problem w tym, że i chorzowskiemu "Kingowi" w nowej robocie idzie jak po grudzie. W Gliwicach zaczął od ligowej porażki z Arką i pucharowego blamażu w Głogowie.
Czyżby zatem piłka właśnie weryfikowała tezę mówiącą o tym, że za spadek chorzowian z Lotto Ekstraklasy odpowiadają niemal wyłącznie działacze?
Dziś w stronę Koja z zazdrością spoglądają jego byli koledzy z Chorzowa. Do Ekstraklasy załapali się Michał Helik, Martin Konczkowski, Łukasz Moneta, Patryk Lipski, Jarosław Niezgoda i Jakub Arak, a jeszcze w trakcie poprzednich rozgrywek barwy zmieniał Kamil Mazek. Efekt? Regularnie grają tylko Helik i Konczkowski. Na tym kończą się jednak pozytywy dla wychowanków "niebieskich". Obaj tkwią dziś w strefie spadkowej i są na dobrej drodze, by pociągnąć kolejne kluby w I-ligową otchłań. "Helio" jest filarem zdecydowanie najgorszej obrony w elicie, niewiele mniej goli traci Piast Konczkowskiego, który w dodatku zatracił atuty jakimi wyróżniał się za czasów gry przy Cichej. Zanotował raptem jedną asystę, choć przecież w Chorzowie z sezonu na sezon w tym elemencie stawał się jednym z najbardziej wyróżniających się graczy w stawce.
Niewiele lepiej radzi sobie ekipa Patryka Lipskiego i Jakuba Araka. Tego drugiego trudno dziś rozliczać z dorobku w barwach Lechii, bo trafił tam raptem kilka dni temu i nie miał nawet okazji by w nowych barwach zadebiutować. Rozczarowany może być za to Patryk Lipski - bodaj najgorętszy "towar" z Chorzowa klubu szukał aż 3 miesiące, a kiedy w końcu znalazł zderzył się z rzeczywistością równie bolesną jak ta, która dotknęła go w trakcie Młodzieżowych Mistrzostw Europy. U Piotra Nowaka w 6 spotkaniach uzbierał w sumie 269 minut. Zanotował dwie asysty, ale mimo przebłysków niezłej formy nie jest mu łatwo o miejsce w składzie notorycznie zawodzącej u progu rozgrywek ekipy z Trójmiasta.
Jeszcze twardsze lądowanie zaliczają Łukasz Moneta i Kamil Mazek. Dla nich - podobnie jak dla "Lipy", przełomem w karierze miały być występy na czerwcowym czempionacie młodzieżówek. Plan nie wypalił, co gorsza Moneta po przenosinach do warszawskiej Legii zagrał w pierwszej fazie eliminacji do Ligi Mistrzów, po czym przepadł w III-ligowych rezerwach. Jego pozycji przy Łazienkowskiej póki co nie zmieniła zmiana trenera Mistrzów Polski, choć na pocieszenie wybiegał pełne 90 minut pucharowego starcia z Ruchem w Zdzieszowicach. "Dobre i to" - myśli sobie pewnie Mazek, który kompletnie przepadł w Lubinie. Piotr Stokowiec na dziś praktycznie skreślił skrzydłowego, który w lidze nie zagrał jeszcze ani minuty, często nie łapiąc się nawet do meczowej kadry swojego zespołu.
Co ciekawe kiepsko wiedzie się również tym, którzy poszukali sobie miejsca na zapleczu Ekstraklasy. Regularnie gra praktycznie tylko dwójka - Mateusz Cichocki i Rafał Grodzicki - choć od startu przygody w nowych miejscach pracy pewnie oczekiwali nieco więcej. Cichocki gra od deski do deski w Zagłębiu Sosnowiec, które znalazło się w strefie spadkowej i już zdążyło zmienić trenera. Grodzicki czekał z kolei na oferty z Ekstraklasy, aż w końcu zdecydował się przyjąć propozycję I-ligowego średniaka - Stali Mielec.
W tej sytuacji trudno nie oddać wyrazów uznania dla Waldemara Fornalika. Trenera, który - jak pokazuje weryfikacja u progu sezonu 2017/18 - z przeciętnych graczy stworzył momentami naprawdę dobrze radzącą sobie ekipę. Problem w tym, że i chorzowskiemu "Kingowi" w nowej robocie idzie jak po grudzie. W Gliwicach zaczął od ligowej porażki z Arką i pucharowego blamażu w Głogowie.
Czyżby zatem piłka właśnie weryfikowała tezę mówiącą o tym, że za spadek chorzowian z Lotto Ekstraklasy odpowiadają niemal wyłącznie działacze?
Dorobek w nowym sezonie byłych piłkarzy Ruchu Chorzów z wiosny 2017:
Kamil Lech - bez klubu (testy medyczne w Podbeskidziu)
Jakub Miszczuk - Stomil Olsztyn (0 meczów) *
Mateusz Cichocki - Zagłębie Sosnowiec (I liga, 9 meczów, 1 gol)
Rafał Grodzicki - Stal Mielec (I liga, 5 meczów) *
Michał Helik - Cracovia (Ekstraklasa, 7 meczów)
Michał Koj - Górnik (Ekstraklasa, 10 meczów, 1 gol)
Martin Konczkowski - Piast (Ekstraklasa, 10 meczów)
Paweł Oleksy - Podbeskidzie (I liga, 3 mecze) *
Adam Pazio - bez klubu
Przemysław Bargiel - AC Milan (Prmimavera, 1 mecz)
Milen Gamakov - Stomil Olsztyn (I liga, 4 mecze, 1 gol) *
Patryk Lipski - Lechia Gdańsk (Ekstraklasa, 6 meczów) *
Kamil Mazek - Zagłębie (Ekstraklasa, 0 meczów)
Łukasz Moneta - Legia (Ekstraklasa, 0 meczów)
Łukasz Surma - bez klubu
Jakub Arak - Lechia (Ekstraklasa, 0 meczów) *
Jarosław Niezgoda - Legia (Ekstraklasa, 4 mecze, 2 gole)
Eduards Visnakovs - FK Ryga (Virsliga, 4 mecze, 1 gol)
*zawodnicy, którzy do nowych zespołów dołączyli w trakcie rozgrywek
*zawodnicy, którzy do nowych zespołów dołączyli w trakcie rozgrywek
Polecane
Ekstraklasa