"Takich jak ja wielu trenerów by zakopało, a potem posadziło kwiatek"
23.03.2011
Czy komuś podoba się gra Marcina Malinowskiego, czy nie, przyznać musi, że pomocnik Ruchu Chorzów "power" w nogach ma. Skąd ten atut? - Dużo ludzi pyta mnie o to - uśmiecha się "Malina". - Zdarzyło się, że zostawałem po treningach i ćwiczyłem strzały na bramkę. Nie sądzę, abym miał jakąś szczególną moc w nogach. Chciałbym, żebym częściej trafiał do siatki. Do tej pory mam na koncie tylko 11 bramek. Z drugiej strony, nigdy nie byłem snajperem - mówi były gracz Odry Wodzisław.
Malinowski powoli staje się w naszej lidze ewenementem. Choć ma 36 lat, nadal utrzymuje się w wysokiej formie. - Większość moich rówieśników już nie gra. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego piłkarz, który przekroczy trzydziestkę, zaczyna być skreślany? Wielu trenerów piłkarzy w moim wieku, zakopałoby i posadziło na nich kwiatek.
Malinowski powoli staje się w naszej lidze ewenementem. Choć ma 36 lat, nadal utrzymuje się w wysokiej formie. - Większość moich rówieśników już nie gra. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego piłkarz, który przekroczy trzydziestkę, zaczyna być skreślany? Wielu trenerów piłkarzy w moim wieku, zakopałoby i posadziło na nich kwiatek.
Polecane
Ekstraklasa