"Takich chłopaków jak Kamil Włodyka jest coraz mniej"

25.11.2013
Młody pomocnik Ruchu Chorzów wraca do zdrowia po kontuzji, jakiej nabawił się 7 października. W sobotę wystąpił w meczu rezerw "Niebieskich", które rozgrywały spotkanie finałowe PP na szczeblu podokręgu.
Kontuzja, z powodu której piłkarz musiał pauzować, była efektem faulu przeciwnika po jednej z indywidualnej akcji Kamila Włodyki. - To atut, że szuka gry jeden na jeden. Gdyby Kamil nie wchodził w pojedynki indywidualne, to nie zostałby zauważony - wskazuje trener Ireneusz Psykała, który prowadził Włodykę w zespole młodzieżowym.

- Kredyt zaufania otrzymał od nas już na początku, kiedy pojawił się w Chorzowie. Chłopaków, którzy mają predyspozycje do takiej gry, jest coraz mniej. My w juniorach nie zabraniamy podejmowania takiego ryzyka. Choć pamiętam, że Kamil tak często wchodził w pojedynki, że po wielu spośrod nich tracił piłkę i rywale nas kontrowali. Miał jednak nasze przyzwolenie, by szukać swoich szans i pracować nad tym elementem. Bo na jego skuteczność składają się nie tylko umiejętności, ale również intelekt i doświadczenie - wyjaśnia opiekun młodych talentów.

Psykała podkreśla jedną ważną rzecz.. - Zawodnik w naszym zespole juniorskim wie, że nawet jeśli pięć razy wejdzie w pojedynek i pięc razy straci piłkę to nie oznacza, że zostanie odstawiony od składu. Gdyby tak było, to Włodyka nie grałby dzisiaj w ekstraklasie.

źródło: ruchchorzow.com.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również