TAK TO WIDZĘ: Z Capri do Carpi

16.07.2015
Obecna premier Naszej RP, Ewa Kopacz, o jednym z bohaterów niniejszego tekstu zapewne powiedziałaby, że zamienił ziemię śląską na włoską. Czy byłoby to z Jej strony przejęzyczenie, czy nie, to nie jest akurat istotne. Faktem jest, że Kamil Wilczek zamienił Gliwice na... Carpi, ale nie na Capri, choć w tym przypadku o przejęzyczenie byłoby zdecydowanie łatwiej.
Capri od Carpi dzieli 700 km drogi z północy na południe. Większość we Włoszech kojarzy oczywiście Capri, bo to skąpana w słońcu malownicza wyspa, którą już w starożytności upodobali sobie cesarze rzymscy, Oktawian August i Tyberiusz. Do dziś to miejsce oblegane przez turystów, którzy oddają się w pełni urokowi wyspy. To jedna z perełek włoskiego krajobrazu. Wielu znanych artystów, celebrytów, ludzi biznesu ma tam swój wakacyjny zakątek do życia. 

Carpi z kolei to 60 tysięczna miejscowość, której nawet nie ma co porównywać do Capri, choć na pewno dla wytrawnego oka ma więcej do zaoferowania niż Gliwice. No może poza jednym, dla fanów futbolu, najistotniejszym wyjątkiem - stadionem! Obiekt Sandro Cabassi - mogący pomieścić nie wiele więcej niż 4 tysiące widzów - nie spełnia wymogów licencyjnych w najwyższej klasie rozgrywkowej i z pewnością nie jest wizytówką klubu. Dlatego też najprawdopodobniej Kamil będzie bardzo dobrze zaznajomiony z obiektem Modeny, który ma być zastępczym stadionem jego nowej drużyny. Drużyny, która - można śmiało powiedzieć - wyskoczyła z Serie B niczym... prezydenckie wyniki wyborcze Pawła Kukiza. Na niespodziewanym wyniku kończy się jednak podobieństwo. FC Carpi 1909  nie prowadziło agresywnej i ofensywnej kampanii. Wręcz przeciwnie. Drużyna prezentowała  klasyczne catennacio, a do tego w swoich szeregach nie miała żadnych piłkarzy z bogatszą przeszłością. Anonimowy zespół, który swoimi występami potrafił zawojować Serie B, kończąc rozgrywki z 9 -cio i 11-sto punktową przewagą nad pozostałymi beniaminkami.

Kamil trafia do drużyny, która aż pali się do gry po swoim historycznym, bo pierwszym, awansie do Serie A. Zespół prowadzony przez Fabrizio Castori zapukał do piłkarskich bram raju. Euforyczny nastrój udzielił się wszystkim, od kibiców począwszy a na pracownikach klubu skończywszy. Drużyna nie ma nic do stracenia. Podobnie, jak Kamil. Z tą róznicą, że czas nie pracuje już na korzyść najlepszego piłkarza minionego sezonu. Dla tego 27- latka to wydaje się ostatni dzwonek, aby zaistnieć w piłce na możliwie najwyższym poziomie. Carpi  może być  trampoliną do dalszej niebiańskiej rzeczywistości, czyli...Capri.   

Filip Surma
Dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
autor: Filip Surma

Przeczytaj również