TAK TO WIDZĘ: Problem polskiej (i śląskiej) piłki, czyli lepiej mądrze stać…

02.04.2014
Do napisania dzisiejszej analizy skłoniły mnie słowa Roberta Warzychy, po tym jak objął posadę pierwszego trenera w zabrzańskim klubie...
Nowy trener Górnika zapytany o porównanie ligi amerykańskiej z ligą polską stwierdził, że za Oceanem zawodnicy prezentują wyższy poziom przygotowania fizycznego, natomiast u nas piłkarze dysponują lepszym wyszkoleniem techniczno-taktycznym. Nie chcę w tym miejscu polemizować z trenerem Warzychą, ponieważ nie mam danych na temat ligi MLS. Pozostając w obszarze porównań, chciałbym odnieść się do najlepszych lig w Europie.

Od wielu lat zastanawiamy się w naszym kraju, co sprawia, że piłka nożna w polskim wydaniu nie może dorównać do tej prezentowanej przez kluby zagraniczne. Przyczyn jest wiele, począwszy od organizacji klubów, poprzez jakość szkolenia dzieci i młodzieży, a na mentalności skończywszy. Dziś chciałbym jedynie dotknąć (!) kwestii związanej z przygotowaniem fizycznym, a konkretnie ilości i jakości przebieganych kilometrów w polskiej ekstraklasie, w porównaniu z drużynami z Bundesligi.

Swego czasu myślałem, że w polskiej ekstraklasie w porównaniu do ligi angielskiej, niemieckiej, włoskiej czy hiszpańskiej zawodnicy biegają mało. Mało z punktu widzenia liczby przebiegniętych kilometrów, jak również z punktu widzenia przebiegniętych metrów z prędkością uznawaną za sprint (powyżej 24km/h). Okazuje się, że byłem w dużym błędzie.

Poniżej chciałbym przedstawić dane pochodzące z jednego z polskich klubów ekstraklasy. Autorem zestawienia jest hiszpańska firma Amisco (zajmująca się pomiarem parametrów motorycznych zawodników):

 




EKSTRAKLASA 2013/2014



Zespół A


Zespół B (śląska drużyna)


Liczba przebiegniętych

Kilometrów

122 km


126 km

Sprint

(pow.24 km/h)

3168 metrów


3274 m

Bieg szybki

(21 km/h< x < 24 km/h)

3885 m


4125 m

źródło: Amisco


Dla porównania posłużę się teraz danymi z tego samego źródła Amisco dotyczącymi meczu pomiędzy czołowymi klubami Bundesligi:

źródło: Amisco


Pierwszy wniosek nasuwa się sam. Zawodnicy w polskiej ekstraklasie biegają więcej! Nie tylko w ogóle, ale również w najistotniejszej statystyce, czyli wykonują więcej biegów szybkich i sprintów z prędkością powyżej odpowiednio 21km/h i 24 km/h. Oczywiście trzeba pamiętać, że dotyczy to losowo wybranych meczów w polskiej i niemieckiej ekstraklasie, niemniej na pewno pod tym względem nie jest z nami tak źle, jak można by przypuszczać.

Trener Borussii Dortmund Jurgen Klopp w jednej ze swoich wypowiedzi mówił, że jeśli jego zespół przebiegnie 120 km, to wówczas jest zadowolony ze swojej drużyny. Jeśli popatrzymy na dane z oficjalnej strony UEFA dotyczące Ligi Mistrzów okaże się, że suma kilometrów przebiegniętych przez najlepsze zespoły świata nie jest większa od kilometrów pokonanych przez zawodników w naszej lidze (trzeba założyć pewien margines błędu wynikający z różnicy obliczeń UEFA i Amisco). Można jedynie domniemywać, że podobnie jak w przykładzie z Bundesligi, tak i w tym suma biegów szybkich i sprintów powyżej 21 km/h i 24 km/h również nie będzie większa od naszej ekstraklasy.

 


LIGA MISTRZÓW 1/8 finału, 2013/2014 – Liczba przebiegniętych kilometrów


Barcelona – Man City

112 - 109



Atletico – Milan

111 - 104



PSG – Bayer

102 - 105



Borussia – Zenit

119 - 113



Bayern – Arsenal

119 - 114



Man Utd – Olympiakos

110 - 110



Chelsea Galatasaray

108 - 109



Real – Schalke

110 - 116


źródło: www.uefa.com


Z powyższego punktu widzenia mogłoby się wydawać, że problemem polskiej ekstraklasy nie jest liczba przebiegniętych kilometrów, tylko taktyka i wyszkolenie techniczne zawodników. Oczywiście jest w tym wiele prawdy, do której zaraz wrócę, jednak jest jeszcze jedna nie omówiona tutaj kwestia. Przedstawione przez mnie dane (zarówno z Amisco, jak i z ogólnie dostępnej strony UEFA) nie zawierają informacji o maksymalnej prędkości osiąganej przez zawodnika. Program klasyfikuje bowiem sprint jako bieg z prędkością powyżej 24km/h. Jeśli zatem zawodnik osiągnie prędkość 28, 30 lub 33 km/h, to i tak zostanie zaszeregowany do kategorii sprintów.

Dlaczego jednak jakość pojedynczego sprintu jest taka ważna? Otóż, ułamki sekund lub sekundy, czyli centymetry lub metry decydują czasem o powodzeniu akcji, o wyjściu z kontratakiem, o szybszym doskoku w pressingu, zostawiając mniej czasu na reakcję przeciwnikowi. Jest to zatem szalenie istotna informacja. W niedawnym El Clasico na zakończenie transmisji pojawiły się dane informujące o prędkości maksymalnej zawodnika podczas meczu:

 


NAJWYŻSZA PRĘDKOŚĆ PODCZAS MECZU ( w km/h): REAL – BARCELONA – 2013/2014


Gareth Bale

35,4



Di Maria

35,01



Neymar

34,94



Jordi Alba

34,07



Dani Alves

33,07



Marcelo

32,74



Pique

32,3


Ronaldo

31,37



źródło: NC+/LigaBBVA.com


Można zaryzykować więc stwierdzenie, że jakość pojedynczego sprintu w polskiej lidze nie jest tak wysoka, jak w najlepszych ligach europejskich. Z powyższego m.in. wynika ogromna różnica między najlepszymi ligami a polską ekstraklasą. Wracając do naszego porównania z Bundesligą ze statystyk wynika, że śląski zespół B wykonał o 1000 metrów więcej sprintów powyżej 24 km/h niż niemiecki zespół D. Biorąc pod uwagę jednak jakość sprintów może się okazać, że zawodnik w Bundeslidze czy lidze hiszpańskiej (El Clasico) wykonał pięć sprintów z prędkością 33 km/h, a u nas dziesięć sprintów, tyle że z prędkością 27 km/h. Co również istotne, maksymalna szybkość jest również odzwierciedleniem maksymalnej mocy zawodnika. Jeśli piłkarz jest w stanie osiągnąć tak wysoką prędkość można przypuszczać, że będzie również odpowiednio mocny w grze ciałem, skoczny oraz zwinny. Jednym z kierunków w treningu powinna być zatem poprawa szybkości w pojedynczym sprincie. Szybkość jako cecha motoryczna jest trudna do poprawy. Jedną z dróg jest zastosowanie w odpowiednim wieku treningu mocy i jej na transfer na szybkość, inną możliwością jest odpowiednia selekcja piłkarzy, jak również praca nad szybkością w tzw. okresach krytycznych rozwoju dziecka, czyli przykładowo w wieku 11-12 lat.

Z powyższych danych można jednak wyciągnąć jeszcze inny wniosek. W polskiej lidze zawodnicy nie biegają mało. Biegają jednak nieefektywnie w porównaniu do najlepszych na świecie. Jak to się mówi: czasem lepiej mądrze stać niż głupio biegać. Obserwując mecze naszej ekstraklasy często widać, jak oddalone są od siebie linie obrony, pomocy i ataku, co zmusza jednych i drugich do pokonywania dużych odległości. Z kolei to, co rzuca się w oczy w meczach najlepszych lig świata, to bliskość gry wszystkich formacji, płynność i szybkość akcji oraz fantastyczne strzały, dryblingi i zwody.

W tym miejscu pojawia się zatem pytanie o rolę taktyki i wyszkolenia technicznego zawodników. Im zespół lepiej zorganizowany, tym jego sposób atakowania lub bronienia bardziej efektywny, a co za tym idzie reakcja całego zespołu bardziej konkretna. Dobrym przykładem może być moment straty piłki. Jeśli zawodnicy są rozproszeni, wówczas drużyna nie broni ani pressingiem, ani obroną strefową, tylko każdy z zawodników podejmuje działania na własną rękę. To z kolei sprawia, że nieukierunkowany bieg zawodników jest tylko stratą cennej podczas meczu energii. Z kolei im zespół jest lepiej wyszkolony technicznie, tym mniej w jego grze prostych strat, które zmuszają wszystkich zawodników do ponownego walczenia (biegania) o zdobycie piłki.


Filip Surma
Dziennikarz NC+


źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również