TAK TO WIDZĘ: Primum non nocere

23.04.2014
Primum non nocere. Po pierwsze – nie szkodzić. Jedna z naczelnych zasad etyki w medycynie staje się aktualna w mijającej właśnie dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach.
W wielu klubach z pewnością zastanawiano się, w jaki sposób ułożyć mikrocykle treningowe, by najlepiej przygotować piłkarzy na ostateczną rozgrywkę. W tym czasie trenerzy poszczególnych drużyn musieli odpowiedzieć sobie na wiele pytań, aby najefektywniej wykorzystać ten czas. Czy potrenować intensywniej, czy też dać drużynie więcej odpoczynku, a może nic nie zmieniać, tylko iść takim samym cyklem, jak w ostatnich tygodniach? Co poprawić w samej grze na boisku? W jaki sposób motywować piłkarzy w zależności od celów? Ile dni wolnego dać na Święta Wielkanocne? Czy rozgrywać dodatkowy mecz, aby nie wyjść z rytmu meczowego?

Pytań jest wiele, niestety o odpowiedzi jest w tym przypadku trudniej. Z obserwacji działań w Ruchu, Górniku, Piaście i Podbeskidziu (kolejność zgodna z miejscem w tabeli) wynika, że w klubach wiele się działo. 

W Bielsku-Białej trener zaordynował ciekawą formę treningu przed nadchodzącymi trudami sezonu. Wyposażony w śpiwory i karimaty zespół wspólnie wybrał się na krótką wspinaczkę na Szyndzielnię, by w schronisku z czwartku na piątek spędzić razem nocleg. To jedna z form integracji zespołu – warunki zewnętrzne nieco inne niż na boisku, ale z punktu widzenia psychologicznego dla Podbeskidzia walka o utrzymanie będzie, jak wspólna wspinaczka. To sygnał dla zespołu, że „Górale” muszą trzymać się RAZEM! Patrząc na tabelę i prezentowaną dyspozycję przerwa w rozgrywkach najbardziej może zaszkodzić  właśnie Podbeskidziu. Zespół rzutem na taśmę wydostał się ze strefy spadkowej, a do tego dyspozycja z meczu na mecz szła w górę. W takim momencie zespół najłatwiej jest wytrącić z równowagi. Być może dlatego trener Ojrzyński zorganizował w piątek sparing z Górnikiem Zabrze, aby jego drużyna nie wyszła z rytmu meczowego.

Pozostając przy Górniku, to w Zabrzu wygląda na to, że trener Robert Warzycha kontynuuje poszukiwanie podstawowej jedenastki. W sparingu z Podbeskidziem zagrało aż 28 piłkarzy.

W Ruchu trener Kocian dał zawodnikom trzy dni odpoczynku, ale to wcale nie musi oznaczać, że zespół w tym okresie lekko trenował. Wręcz przeciwnie, brak sparingu w okresie świątecznym i dłuższy niż w normalnym mikrocyklu okres wypoczynku może oznaczać, że zespół w pierwszym tygodniu pracował intensywniej niż zwykle. 

W Piaście Gliwice trener Brosz zaplanował treningi nawet w Niedzielę Wielkanocną. Zanim jednak zabrał zespół na zgrupowanie do Rybnika-Kamienia, przeprowadził we wtorek badania w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.  

Moim zdaniem, okres dwóch tygodni jest zbyt krótkim czasem na przeprowadzanie rewolucyjnych zmian. Trenerzy powinni przede wszystkim dokonać gruntownej analizy stanu, w którym znajdują się ich zespoły i poszczególni zawodnicy, a do tego najbardziej pomocne są badania. Oczywiście pod hasłem badania może kryć się wiele. Dlatego też istotne jest, które badania są wykonywane i jakie wyciąga się z nich wnioski. Podstawą jest oczywiście przeprowadzenie tych samych badań, które robiło się uprzednio, tyle że przeprowadzenie przykładowo samych badań wytrzymałości, bez uwzględnienia informacji na temat szybkości czy skoczności, uczyni wyciąganie konstruktywnych wniosków prawie niemożliwym. Niewątpliwie jednak dzięki badaniom trener ma możliwość dokonania selekcji zawodników, ocenienia postępów treningowych i wypracowania przyszłych założeń.

Dwa lata temu wybrałem się na dwutygodniowy staż do kraju Basków, by podpatrywać pracę Realu Sociedad San Sebastian. To, co zwróciło moją największą uwagę, to departament badań motorycznych. Wszystkie grupy młodzieżowe i seniorskie poddawane są takim samym badaniom szybkościowym, skocznościowym i wytrzymałościowym. Co ciekawe, nawet pierwszy trener, który obejmując tę funkcję staje się jednym z najbardziej decyzyjnych osób w klubie, nie ma wpływu na zmianę przeprowadzanych badań. Bo one są już niejako wpisane w wizję tego klubu. Co istotne, chęć przeprowadzania badań pochodzi nie tylko od trenerów (tak, jak to często ma miejsce w polskich przypadkach), ale od zarządzających! I właśnie w takich przerwach, jak obecnie (np. dwa tygodnie na reprezentację) klub korzysta z możliwości przeprowadzania testów motorycznych. To pomaga trenerom nie tylko ocenić, w którym miejscu znajdują się poszczególni zawodnicy i w jaki sposób można im pomóc, ale również daje informacje zarządzającym, jak rozwijają się poszczególni zawodnicy na przestrzeni kilku/kilkunastu lat.

A w którym miejscu znajdzie się Ruch, Górnik, Piast i Podbeskidzie po dwutygodniowej przerwie? Przekonamy się już wkrótce.


Filip Surma
Dziennikarz NC+
Trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również