TAK TO WIDZĘ: Kluby z Górnego Śląska zasłużyły na wielkiego plusa
04.06.2014
Pamiętając poprzedni sezon celem Ruchu w obecnych rozgrywkach było utrzymanie się w ekstraklasie. Fakt, że Ruch zajął miejsce tuż za Legią i Lechem mówi samo za siebie. Bez dwóch zdań świetną pracę wykonała kadra trenerska z Janem Kocianem na czele. Taktyka, przygotowanie mentalne, zarządzanie kadrą zawodniczą to elementy, w których ostatnie słowo należało do słowackiego szkoleniowca. Trzeba też pamiętać, że Ruch ma wypracowany system przygotowania (zwłaszcza motorycznego) zawodników do gry. Dotyczy to zarówno juniorów, jak i seniorów. Można powiedzieć, że ta systematyka popłaca. Biorąc jeszcze pod uwagę ograniczenia finansowe klubu, w tym styczniowy zakaz podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami powyżej 5000 zł brutto, to co zrobił Ruch w tym sezonie, to… „mistrzostwo Polski”!
W przypadku Górnika widać, jak na dłoni, że rzucone przed rundą wiosenną przez właścicieli klubu hasło „idziemy na mistrza” to nie było dobre motto dla zawodników i trenerów Górnika. Wniosek na przyszłość nasuwa się sam – nie pompować balona motywacji do przesadnych rozmiarów. W efekcie, niewielu cieszy szóste miejsce na zakończenie rozgrywek, chociaż to miejsce wpisuje się w tendencje zajmowanych pozycji przez Górnik za czasów trenera Adama Nawałki. W rundzie finałowej potwierdziły się słowa trenera Roberta Warzychy, który u progu rozpoczęcia rywalizacji w grupie mistrzowskiej mówił, że z zespołu zejdzie presja i drużynie będzie się grało dużo łatwiej. W istocie tak było. Kto spodziewał się, że Górnik do ostatniej kolejki będzie walczył o brązowy medal?!
Piast kończy sezon na 12. miejscu w tabeli. W moim przekonaniu nie jest to miejsce krzywdzące dla tego klubu. Utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej Piast zawdzięcza Angelowi Perezowi Garcii, który jest niekwestionowanym wygranym rundy wiosennej sezonu 2013/2014. Kto wie, być może Marcin Brosz też byłby w stanie to zrobić, ale jego czas według gliwickich działaczy dobiegł końca. Tak, jak pisałem kilka tygodni temu nie byłem zwolennikiem zmiany trenera Brosza, ale nie ulega wątpliwości, że Hiszpan obejmował zespół, który zbliżał się do strefy spadkowej. Dziś trener Garcia – po pięciu rozegranych spotkaniach – może pochwalić się średnią: 2 pkt/mecz. Ze wszystkich zmian na ławce szkoleniowej, które miały miejsce podczas pierwszej bądź drugiej rundy, to najlepszy wynik w tym sezonie! Dla porównania Jan Kocian po pierwszych pięciu rozegranych meczach mógł pochwalić się średnią: 1,8 punktu/mecz. Trzeba zauważyć, że wejście trenera do drużyny, gdy sezon trwa w najlepsze, jest niezwykle trudnym momentem. Trener nie ma czasu na zapoznanie się z zawodnikami, a mimo to musi błyskawicznie zdiagnozować przyczynę gorszej postawy i podjąć właściwe decyzje. Do tego Hiszpan kompletnie nie znał polskich realiów. Dlatego też tym bardziej należą się słowa uznania dla szkoleniowca Piasta i… tych, którzy go wybrali. To był strzał w dziesiątkę!
Dziesiątkę utrafiło też Podbeskidzie. 10. pozycja w tabeli to najwyższa lokata w historii klubu! Trener Ojrzyński i jego drużyna zagrali na nosie chyba wszystkim ekspertom oraz kibicom pozostałych drużyn. Kandydat do spadku z ekstraklasy utrzymał się w niej w zadziornym stylu. W 2014 roku „Górale” przegrali tylko 2 razy, notując przy tym 7 zwycięstw i 6 remisów. To, co zapamiętam z gry Podbeskidzia po tym sezonie to skuteczna gra w fazie defensywnej. 16 meczów bez straty gola mówi samo za siebie. Taką statystyką w ekstraklasie nie może pochwalić się nawet Legia Warszawa, która „na zero z tyłu” zagrała o jeden mecz mniej.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. I tak właśnie zapamiętam ten sezon w wykonaniu Ruchu, Górnika, Podbeskidzia i Piasta.
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
W przypadku Górnika widać, jak na dłoni, że rzucone przed rundą wiosenną przez właścicieli klubu hasło „idziemy na mistrza” to nie było dobre motto dla zawodników i trenerów Górnika. Wniosek na przyszłość nasuwa się sam – nie pompować balona motywacji do przesadnych rozmiarów. W efekcie, niewielu cieszy szóste miejsce na zakończenie rozgrywek, chociaż to miejsce wpisuje się w tendencje zajmowanych pozycji przez Górnik za czasów trenera Adama Nawałki. W rundzie finałowej potwierdziły się słowa trenera Roberta Warzychy, który u progu rozpoczęcia rywalizacji w grupie mistrzowskiej mówił, że z zespołu zejdzie presja i drużynie będzie się grało dużo łatwiej. W istocie tak było. Kto spodziewał się, że Górnik do ostatniej kolejki będzie walczył o brązowy medal?!
Piast kończy sezon na 12. miejscu w tabeli. W moim przekonaniu nie jest to miejsce krzywdzące dla tego klubu. Utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej Piast zawdzięcza Angelowi Perezowi Garcii, który jest niekwestionowanym wygranym rundy wiosennej sezonu 2013/2014. Kto wie, być może Marcin Brosz też byłby w stanie to zrobić, ale jego czas według gliwickich działaczy dobiegł końca. Tak, jak pisałem kilka tygodni temu nie byłem zwolennikiem zmiany trenera Brosza, ale nie ulega wątpliwości, że Hiszpan obejmował zespół, który zbliżał się do strefy spadkowej. Dziś trener Garcia – po pięciu rozegranych spotkaniach – może pochwalić się średnią: 2 pkt/mecz. Ze wszystkich zmian na ławce szkoleniowej, które miały miejsce podczas pierwszej bądź drugiej rundy, to najlepszy wynik w tym sezonie! Dla porównania Jan Kocian po pierwszych pięciu rozegranych meczach mógł pochwalić się średnią: 1,8 punktu/mecz. Trzeba zauważyć, że wejście trenera do drużyny, gdy sezon trwa w najlepsze, jest niezwykle trudnym momentem. Trener nie ma czasu na zapoznanie się z zawodnikami, a mimo to musi błyskawicznie zdiagnozować przyczynę gorszej postawy i podjąć właściwe decyzje. Do tego Hiszpan kompletnie nie znał polskich realiów. Dlatego też tym bardziej należą się słowa uznania dla szkoleniowca Piasta i… tych, którzy go wybrali. To był strzał w dziesiątkę!
Dziesiątkę utrafiło też Podbeskidzie. 10. pozycja w tabeli to najwyższa lokata w historii klubu! Trener Ojrzyński i jego drużyna zagrali na nosie chyba wszystkim ekspertom oraz kibicom pozostałych drużyn. Kandydat do spadku z ekstraklasy utrzymał się w niej w zadziornym stylu. W 2014 roku „Górale” przegrali tylko 2 razy, notując przy tym 7 zwycięstw i 6 remisów. To, co zapamiętam z gry Podbeskidzia po tym sezonie to skuteczna gra w fazie defensywnej. 16 meczów bez straty gola mówi samo za siebie. Taką statystyką w ekstraklasie nie może pochwalić się nawet Legia Warszawa, która „na zero z tyłu” zagrała o jeden mecz mniej.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. I tak właśnie zapamiętam ten sezon w wykonaniu Ruchu, Górnika, Podbeskidzia i Piasta.
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów