TAK TO WIDZĘ: Iwan, jak Pirlo
05.11.2014
Najpiękniejsze są takie mecze, w których powyższe elementy są na tyle wyraziste, że pozostawiają ślad w pamięci kibiców. W ostatniej kolejce naszej ekstraklasy wybrałem się na mecz Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin. I gdyby nie jedna akcja, to ten mecz przeszedłby bez echa, tak jak wiele spotkań w Ekstraklasie, które w maratonie ligowym często pojawiają się i znikają.
Tym razem było jednak inaczej. Jedna akcja sprawiła, że na długo, a może i na zawsze zapamiętam ten mecz. Przez pryzmat zawodnika, a konkretnie jednego genialnego zagrania w 8. minucie, które przywołało w mojej świadomości kunszt jednego z najlepszych pomocników w świecie – Andrei Pirlo. Takim zagraniem zachwycił mnie Bartosz Iwan. To jego przyłożenie stopy do piłki z odpowiednią siłą i precyzją sprawiło, że wyszedłem z meczu tak zadowolony, jak Łukasz Madej wyszedł na czystą pozycję. Podanie Iwana wewnętrzną częścią stopy przeszyło niczym kula powietrze defensywę Pogoni i otworzyło drzwi do jej bramki.
Dla mnie – jako postronnego obserwatora – nie było istotne, czy Górnik wygrał czy przegrał ten mecz; nie zastanawiałem się nad tym, czy zabrzanie wyjdą z dołka, w który wpadli od spotkania z Wisłą Kraków, notując kolejno 3 porażki z rzędu. Tymczasem w tym jednym zagraniu treść zbiegła się z formą, tak jak w najlepszej sztuce.
Nie znam dobrze Bartosza Iwana, chociaż czytając biografię jego ojca Andrzeja pod tytułem Spalony (polecam!) mogę jedynie się domyślić, ile w życiu niespełna 30-letni facet musiał przecierpieć. W niedzielne popołudnie swoim podaniem sprawił sobie niezłą frajdę, ale myślę, że nie mniejszą kibicom przy Roosevelta. Jeśli ktoś szukał przed meczem powodu, który zachęciłby go do przyjścia na stadion, to na następny raz nie będzie mieć kłopotów ze znalezieniem odpowiedzi. Jest tylko jeden problem. Kolejny meczu u siebie Górnik rozegra dopiero 5 grudnia...
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
Tym razem było jednak inaczej. Jedna akcja sprawiła, że na długo, a może i na zawsze zapamiętam ten mecz. Przez pryzmat zawodnika, a konkretnie jednego genialnego zagrania w 8. minucie, które przywołało w mojej świadomości kunszt jednego z najlepszych pomocników w świecie – Andrei Pirlo. Takim zagraniem zachwycił mnie Bartosz Iwan. To jego przyłożenie stopy do piłki z odpowiednią siłą i precyzją sprawiło, że wyszedłem z meczu tak zadowolony, jak Łukasz Madej wyszedł na czystą pozycję. Podanie Iwana wewnętrzną częścią stopy przeszyło niczym kula powietrze defensywę Pogoni i otworzyło drzwi do jej bramki.
Dla mnie – jako postronnego obserwatora – nie było istotne, czy Górnik wygrał czy przegrał ten mecz; nie zastanawiałem się nad tym, czy zabrzanie wyjdą z dołka, w który wpadli od spotkania z Wisłą Kraków, notując kolejno 3 porażki z rzędu. Tymczasem w tym jednym zagraniu treść zbiegła się z formą, tak jak w najlepszej sztuce.
Nie znam dobrze Bartosza Iwana, chociaż czytając biografię jego ojca Andrzeja pod tytułem Spalony (polecam!) mogę jedynie się domyślić, ile w życiu niespełna 30-letni facet musiał przecierpieć. W niedzielne popołudnie swoim podaniem sprawił sobie niezłą frajdę, ale myślę, że nie mniejszą kibicom przy Roosevelta. Jeśli ktoś szukał przed meczem powodu, który zachęciłby go do przyjścia na stadion, to na następny raz nie będzie mieć kłopotów ze znalezieniem odpowiedzi. Jest tylko jeden problem. Kolejny meczu u siebie Górnik rozegra dopiero 5 grudnia...
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów