Tak szybko jeszcze w swojej karierze nie strzelał
07.03.2015
Bartosz Szeliga pierwszego gola w tym sezonie ekstraklasy zdobył w jesiennym meczu z Górnikiem Zabrze. Wtedy to wpisał się na listę strzelców kilkanaście minut po wejściu na boisko z ławki rezerwowych. Dzisiaj także pojawił się na murawie w drugiej połowie i również pokonał bramkarza lokalnego rywala - teraz jednak potrzebował do osiągnięcia celu zaledwie kilkudziesięciu sekund. - To mój najszybszy gol w karierze - przyznał gliwicki "joker".
Świetną asystą przy trafieniu Szeligi popisał się Kamil Wilczek, który mimo opieki obrońców zdołał zagrać piętką do kolegi z drużyny. - Mamy takie rozegrania, że biegnę za Kamilem i gdy on nie może już iść do przodu, to zgrywa do mnie. Szczerze mówiąc, po golu myślałem, że dowieziemy zwycięstwo do końca - powiedział Szeliga.
Zwycięstwa jednak nie było bowiem samobójcze trafienie zanotował w końcówce spotkania Piotr Brożek, którego zaskoczyło dośrodkowanie z lewej strony boiska. - Takie sytuacje się zdarzają. Pechowa bramka. Trudno było się zachować w inny sposób, bo piłka minęła obrońców, Piotrek został nią trafiony - bronił zawodnika Szeliga.
- Mieliśmy swoje sytuacje, Górnik też ich kilka miał. Myślę, że to był wyrównany mecz. W pierwszej połowie drużyna z Zabrza trochę narzuciła swoje tempo gry. Staraliśmy się temu przeciwstawić. Po przerwie gra się wyrównała. Po drugim golu dla nas za bardzo się cofnęliśmy i rywal to wykorzystał. Zostawiliśmy jednak dużo zdrowia na boisku, to trzeba wszystkim oddać - podsumował Szeliga.
Świetną asystą przy trafieniu Szeligi popisał się Kamil Wilczek, który mimo opieki obrońców zdołał zagrać piętką do kolegi z drużyny. - Mamy takie rozegrania, że biegnę za Kamilem i gdy on nie może już iść do przodu, to zgrywa do mnie. Szczerze mówiąc, po golu myślałem, że dowieziemy zwycięstwo do końca - powiedział Szeliga.
Zwycięstwa jednak nie było bowiem samobójcze trafienie zanotował w końcówce spotkania Piotr Brożek, którego zaskoczyło dośrodkowanie z lewej strony boiska. - Takie sytuacje się zdarzają. Pechowa bramka. Trudno było się zachować w inny sposób, bo piłka minęła obrońców, Piotrek został nią trafiony - bronił zawodnika Szeliga.
- Mieliśmy swoje sytuacje, Górnik też ich kilka miał. Myślę, że to był wyrównany mecz. W pierwszej połowie drużyna z Zabrza trochę narzuciła swoje tempo gry. Staraliśmy się temu przeciwstawić. Po przerwie gra się wyrównała. Po drugim golu dla nas za bardzo się cofnęliśmy i rywal to wykorzystał. Zostawiliśmy jednak dużo zdrowia na boisku, to trzeba wszystkim oddać - podsumował Szeliga.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów