"Tak pięknej bramki samobójczej jeszcze nie zdobyłem"

22.11.2010
Ruch przegrał we Wrocławiu po bramkach, które padły po dwóch rzutach wolnych Sebastiana Mili. Obie były kuriozalne. Pierwsza samobójcza, druga zaś zdobyta z ewidentnej pozycji spalonej.
- Przy pierwszym golu to ja odwaliłem najtrudniejszą robotę. Tak pięknej bramki samobójczej na pewno jeszcze nie zdobyłem - powiedział Wojciech Grzyb. Potem swoje trzy grosze wtrącił ktoś inny. - Nie powiem, że sędzia jest słaby, bo on zawsze może odpowiedzieć, że ja jestem słabym zawodnikiem i tak będziemy się licytować. Arbiter jest tylko człowiekiem i ma prawo do pomyłki. Ale kiedy ta pomyłka wypacza wynik meczu, to trzeba się zastanowić, co dalej. Naszą porażkę określiłbym słowem „kuriozalna". I tyle - stwierdza Grzyb w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również