Szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec: To zasłużony remis
01.09.2013
Trener Zagłębia Mirosław Kmieć na konferencji prasowej powiedział, że to sprawiedliwy remis, choć przy odrobinie szczęścia jego drużyna mogła pokusić się o pełną pulę.
- My w tym meczu graliśmy o zwycięstwo i osiągnęliśmy remis. Uważam, że w pierwszej połowie zdominowaliśmy przeciwnika. Stworzyliśmy tyle sytuacji, że mogliśmy przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej połowie już występował chaos tak z jednej, jak i drugiej strony. Zasłużony remis z bardzo dobrą drużyną - przyznał Kmieć.
Z kolei były selekcjoner reprezentacji Polski, a obecnie opiekun Bytovii - Paweł Janas - stwierdził, że będzie miał pretensję do zespołu po tym meczu, bo nie grali tak, jak sobie to założyli. Wierzy jednak, że wszystko w jego zespole powoli zacznie układać się po jego myśli.
- Ja mam trochę pretensji do swojego zespołu. Nie wiem skąd to się wzięło, ale trenujemy trzy tygodnie i nigdy nie kazałem, żeby co chwilę grano do bramkarza. Nie wiem, czy to ze strachu. Cały czas mieliśmy grać piłką do przodu, utrzymać ją i rozegrać, a nie każde podanie grać do tyłu. Tak się nie dało grać, bo Zagłębie zdążyło się ustawić i trzeba było bić głową w mur. Nie wszystko wychodzi dobrze, ale już to zaczyna iść w dobrą stronę - powiedział Janas, były trener między innymi Lechii Gdańsk i GKS-u Bełchatów.
- My w tym meczu graliśmy o zwycięstwo i osiągnęliśmy remis. Uważam, że w pierwszej połowie zdominowaliśmy przeciwnika. Stworzyliśmy tyle sytuacji, że mogliśmy przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej połowie już występował chaos tak z jednej, jak i drugiej strony. Zasłużony remis z bardzo dobrą drużyną - przyznał Kmieć.
Z kolei były selekcjoner reprezentacji Polski, a obecnie opiekun Bytovii - Paweł Janas - stwierdził, że będzie miał pretensję do zespołu po tym meczu, bo nie grali tak, jak sobie to założyli. Wierzy jednak, że wszystko w jego zespole powoli zacznie układać się po jego myśli.
- Ja mam trochę pretensji do swojego zespołu. Nie wiem skąd to się wzięło, ale trenujemy trzy tygodnie i nigdy nie kazałem, żeby co chwilę grano do bramkarza. Nie wiem, czy to ze strachu. Cały czas mieliśmy grać piłką do przodu, utrzymać ją i rozegrać, a nie każde podanie grać do tyłu. Tak się nie dało grać, bo Zagłębie zdążyło się ustawić i trzeba było bić głową w mur. Nie wszystko wychodzi dobrze, ale już to zaczyna iść w dobrą stronę - powiedział Janas, były trener między innymi Lechii Gdańsk i GKS-u Bełchatów.
Polecane
II liga