Szkoleniowiec Zagłębia nie zrobi awantury. Wnioski jednak wyciągnie...
31.01.2010
Zimny prysznic spadł na piłkarzy Zagłębia w sparingu z Cracovią. Sosnowiczanie przegrali aż 0-6, co nawet biorąc pod uwagę różnicę dwóch klas rozgrywkowych pomiędzy tymi zespołami, jest wynikiem dość szokującym. - Rywale wykorzystali niemal wszystkie okazje, jakie mieli- mówił po meczu Adrian Pajączkowski, pomocnik II-ligowca.
Sosnowiczanie nie grali jako zespół źle, ale popełnili masę indywidualnych błędów. Jakby tego było mało, razili nieskutecznością. W pierwszej połowie dobrych okazji nie wykorzystał testowany napastnik Pogoni Szczecin, Marek Kowal. Z kolei w drugiej w dobrych sytuacjach pudłowali Krzystof Myśliwy i Ensar Arifović, który wreszcie otrzymał szansę gry w sparingu. Bośniak, który od pewnego czasu trenuje z drużyną Zagłębia, nie zachwycił. Inna sprawa, że koledzy nie ułatwili mu zadania. Najlepszym tego dowodem była sytuacja z końcówki meczu, gdy Myśliwy robił wszystko, aby nie podać Arifoviciovi piłki w tempo przed pustą bramką.
Gdy w końcu zdecydował się zagrać mu futbolówkę, rywal zablokował jego uderzenie. - My graliśmy w piłkę, ale to rywale strzelali gole. Dobrze, że taki mecz zdarzył się podczas przygotowań do rundy wiosennej. Była to dla nas dobra lekcja, z której na pewno wyciągniemy wnioski. Awantury jednak nie będzie. Stało się, przegraliśmy wysoko, ale nie ma co załamywać rąk. Robimy swoje i gramy dalej - stwierdził Piotr Pierścionek, trener Zagłębia.
A który z testowanych napastników ma większe szanse na angaż? - Obaj prezentują pewne walory, każdy z nich jest inny. Przeanalizujemy ich postawę i zadecydujemy, co dalej - dodał szkoleniowiec sosnowiczan.
Sosnowiczanie nie grali jako zespół źle, ale popełnili masę indywidualnych błędów. Jakby tego było mało, razili nieskutecznością. W pierwszej połowie dobrych okazji nie wykorzystał testowany napastnik Pogoni Szczecin, Marek Kowal. Z kolei w drugiej w dobrych sytuacjach pudłowali Krzystof Myśliwy i Ensar Arifović, który wreszcie otrzymał szansę gry w sparingu. Bośniak, który od pewnego czasu trenuje z drużyną Zagłębia, nie zachwycił. Inna sprawa, że koledzy nie ułatwili mu zadania. Najlepszym tego dowodem była sytuacja z końcówki meczu, gdy Myśliwy robił wszystko, aby nie podać Arifoviciovi piłki w tempo przed pustą bramką.
Gdy w końcu zdecydował się zagrać mu futbolówkę, rywal zablokował jego uderzenie. - My graliśmy w piłkę, ale to rywale strzelali gole. Dobrze, że taki mecz zdarzył się podczas przygotowań do rundy wiosennej. Była to dla nas dobra lekcja, z której na pewno wyciągniemy wnioski. Awantury jednak nie będzie. Stało się, przegraliśmy wysoko, ale nie ma co załamywać rąk. Robimy swoje i gramy dalej - stwierdził Piotr Pierścionek, trener Zagłębia.
A który z testowanych napastników ma większe szanse na angaż? - Obaj prezentują pewne walory, każdy z nich jest inny. Przeanalizujemy ich postawę i zadecydujemy, co dalej - dodał szkoleniowiec sosnowiczan.
Polecane
II liga