Szkoleniowcy Polonii oraz Ruchu ubolewają na brak stadionów
16.09.2010
Mecze obu tych śląskich zespołów były w ostatnim czasie naprawdę dobrymi widowiskami. Brakowało tylko scen z prawdziwego zdarzenia. - Wierzę, że w sobotę komplet ludzi zobaczy derby. Ba! Pewnie będzie tak, że nie wszystkich chętnych będziemy mogli wpuścić. Dlatego w tym miejscu życzę sobie, Polonii, jak i Ruchowi, aby na Śląsku w końcu powstały godne stadiony. Ich brak jest problemem śląskiej piłki - uważa Cezariusz Zając, dyrektor Polonii. Przypomnijmy, że obiekt w Bytomiu dostał zgodę na wpuszczenie maksimum 6.000 osób.
Niedawno Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruchu, przestrzegał, że jeśli w naszym regionie nie zacznie się w końcu budowa nowych aren sportowych, to śląskie kluby znikną z ekstraklasy. - Ubolewamy nad swoją sytuacją, bo jeździmy po Polsce i widzimy, jak powstają piękne obiekty. Podobne są za naszą południową granicą. Stadiony napędzają koniunkturę, sprawiają, że ludzie przychodzą na mecze, zostawiają w ich trakcie swoje pieniądze. Przyciągają też sponsorów. Jeśli nic się nie zmieni, to będziemy mieli wielkie problemy - uważa Waldemar Fornalik, szkoleniowiec "Niebieskich".
Sytuacja w Chorzowie i Bytomiu jest naprawdę nieciekawa, gdyż nawet nie ma konkretnych planów, związanych z przebudową obecnych stadionów. A wiadomo, że od wstępnych wizualizacji do budowy jeszcze daleka i czasochłonna droga. - Władze Bytomia twierdzą: macie oświetlenie, macie murawę, więc grajcie. Owszem, piłkarze niczego więcej nie potrzebują. Ale przecież w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o kibiców! Bez nich futbol jest jak samochód bez kół. Nigdzie nie pojedzie! - obrazowo porównuje Jurij Szatałow i dodaje: - Boli, że na Śląsku nie ma obiektów, na których można w komfortowych warunkach zobaczyć mecz piłkarski. Tak aby przyjść z dzieckiem, wypić piwo...
- W czym my na Śląsku jesteśmy gorsi od mieszkańców innych regionów kraju?! - pyta retorycznie Marcin Malinowski. - Dodam, że wciąż jestem optymistą. Wierzę, że ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy w końcu pójdą po rozum do głowy i znajdą środki na nowe stadiony - dodaje pomocnik Ruchu.
Niedawno Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruchu, przestrzegał, że jeśli w naszym regionie nie zacznie się w końcu budowa nowych aren sportowych, to śląskie kluby znikną z ekstraklasy. - Ubolewamy nad swoją sytuacją, bo jeździmy po Polsce i widzimy, jak powstają piękne obiekty. Podobne są za naszą południową granicą. Stadiony napędzają koniunkturę, sprawiają, że ludzie przychodzą na mecze, zostawiają w ich trakcie swoje pieniądze. Przyciągają też sponsorów. Jeśli nic się nie zmieni, to będziemy mieli wielkie problemy - uważa Waldemar Fornalik, szkoleniowiec "Niebieskich".
Sytuacja w Chorzowie i Bytomiu jest naprawdę nieciekawa, gdyż nawet nie ma konkretnych planów, związanych z przebudową obecnych stadionów. A wiadomo, że od wstępnych wizualizacji do budowy jeszcze daleka i czasochłonna droga. - Władze Bytomia twierdzą: macie oświetlenie, macie murawę, więc grajcie. Owszem, piłkarze niczego więcej nie potrzebują. Ale przecież w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o kibiców! Bez nich futbol jest jak samochód bez kół. Nigdzie nie pojedzie! - obrazowo porównuje Jurij Szatałow i dodaje: - Boli, że na Śląsku nie ma obiektów, na których można w komfortowych warunkach zobaczyć mecz piłkarski. Tak aby przyjść z dzieckiem, wypić piwo...
- W czym my na Śląsku jesteśmy gorsi od mieszkańców innych regionów kraju?! - pyta retorycznie Marcin Malinowski. - Dodam, że wciąż jestem optymistą. Wierzę, że ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy w końcu pójdą po rozum do głowy i znajdą środki na nowe stadiony - dodaje pomocnik Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa