Szczery gracz Ruchu: Chciałem grać w Polonii Warszawa
28.09.2012
- Trener Waldemar Fornalik nie stawiał na mnie. Podobnie było, gdy trenerem Ruchu został jego brat Tomasz. Brakowało mi grania i ogrania. A tylko jak występuje się na boisku można coś pozytywnego pokazać - mówi Smektała, sprowadzony do Chorzowa z Piasta Gliwice.
Latem pojawiła się dla niego możliwość przejścia do Polonii Warszawa. - Ja byłem zdecydowany i dogadany. Chciałem grać w Polonii Warszawa, bo tam dostałbym szansę, a na grę w Ruchu raczej nie mogłem liczyć. Ostatecznie działacze się jednak nie dogadali i z transferu wyszły nici - wspomina. Jego sytuacja zmieniła się jednak po zmianie szkoleniowca przy Cichej. - Trenera Zielińskiego znałem z Piasta. Wiedziałem, że to jest człowiek, który da mi szansę. On ją zawsze daje młodym piłkarzom na dorobku. Wprowadza fajną atmosferę w szatni - mówi... 25-letni "młody piłkarz na dorobku".
Po przyjściu trenera Zielińskiego nie było jednak żadnej szczerej rozmowy. - W ogóle nie rozmawialiśmy. Wiedziałem, że mam ciężko trenować, więc zasuwałem na zajęciach ile się dało - przyznaje. W końcu dostał szansę. Czy ją wykorzystał? - Przez 45 minut z Zagłębiem i 120 minut z Koroną nie pokazałem jeszcze wszystkiego. Wciąż wierzę, że mogę grać lepiej, więcej dać z siebie drużynie. Mam przecież dopiero 25 lat. Chciałbym systematycznie czynić postępy i razem z Ruchem piąć się w ligowej hierarchii - kończy Jakub Smektała.
Latem pojawiła się dla niego możliwość przejścia do Polonii Warszawa. - Ja byłem zdecydowany i dogadany. Chciałem grać w Polonii Warszawa, bo tam dostałbym szansę, a na grę w Ruchu raczej nie mogłem liczyć. Ostatecznie działacze się jednak nie dogadali i z transferu wyszły nici - wspomina. Jego sytuacja zmieniła się jednak po zmianie szkoleniowca przy Cichej. - Trenera Zielińskiego znałem z Piasta. Wiedziałem, że to jest człowiek, który da mi szansę. On ją zawsze daje młodym piłkarzom na dorobku. Wprowadza fajną atmosferę w szatni - mówi... 25-letni "młody piłkarz na dorobku".
Po przyjściu trenera Zielińskiego nie było jednak żadnej szczerej rozmowy. - W ogóle nie rozmawialiśmy. Wiedziałem, że mam ciężko trenować, więc zasuwałem na zajęciach ile się dało - przyznaje. W końcu dostał szansę. Czy ją wykorzystał? - Przez 45 minut z Zagłębiem i 120 minut z Koroną nie pokazałem jeszcze wszystkiego. Wciąż wierzę, że mogę grać lepiej, więcej dać z siebie drużynie. Mam przecież dopiero 25 lat. Chciałbym systematycznie czynić postępy i razem z Ruchem piąć się w ligowej hierarchii - kończy Jakub Smektała.
Polecane
Ekstraklasa