Szczera Karolina Naja: Ten medal nam się nie należał
21.08.2012
Spotkanie z olimpijską medalistką miało miejsce nad jeziorem Paprocańskim - miejscu, gdzie rozpoczynała karierę. Były gratulacje, nagrody oraz opowieści tyszanki o londyńskiej przygodzie. Między innymi o tym, że... tak naprawdę nie poczuła atmosfery igrzysk.
- Może to przez to, że nie byłyśmy zakwaterowane w wiosce olimpijskiej w Londynie. Miałyśmy własną w Eton, gdzie był tor regatowy. Dopiero w ostatni dzień byłyśmy w wiosce, a stadion olimpijski widziałyśmy tylko podczas ceremonii zakończenia. To widowisko było bardziej dla widzów niż sportowców. Robiliśmy tam za tłum. Tak naprawdę, to czułam się jak na zwykłych zawodach - przyznała Naja.
Zawodniczka AZS-u AWF Gorzów Wielkopolski mogła z Londynu przywieźć dwa medale. W czwórce zajęła wraz z koleżankami miejsce tuż za podium. - To też jest sukces. Przed igrzyskami mało trenowałyśmy i myślę, że ten medal nam się nie należał. Białorusinki, które nas wyprzedziły, od trzech lat są blisko czołówki i pływają w tym samym składzie i zasłużyły na niego - podkreśliła tyszanka.
- Może to przez to, że nie byłyśmy zakwaterowane w wiosce olimpijskiej w Londynie. Miałyśmy własną w Eton, gdzie był tor regatowy. Dopiero w ostatni dzień byłyśmy w wiosce, a stadion olimpijski widziałyśmy tylko podczas ceremonii zakończenia. To widowisko było bardziej dla widzów niż sportowców. Robiliśmy tam za tłum. Tak naprawdę, to czułam się jak na zwykłych zawodach - przyznała Naja.
Zawodniczka AZS-u AWF Gorzów Wielkopolski mogła z Londynu przywieźć dwa medale. W czwórce zajęła wraz z koleżankami miejsce tuż za podium. - To też jest sukces. Przed igrzyskami mało trenowałyśmy i myślę, że ten medal nam się nie należał. Białorusinki, które nas wyprzedziły, od trzech lat są blisko czołówki i pływają w tym samym składzie i zasłużyły na niego - podkreśliła tyszanka.
Polecane
Sporty inne