Szatan się wkurzył

07.09.2009
Po sobotniej porażce z Górnikiem Polkowice nie wytrzymał Krzysztof Szatan. Właściciel Zagłębia mocno zrugał piłkarzy, którzy w niedzielę zjawili się na zajęciach.
- Wściekł się i to bardzo. Pan Szatan jest znany z wybuchowego charakteru. Zirytował go fakt, że po raz drugi przegraliśmy na wyjeździe - powiedział anonimowo jeden z piłkarzy. Właściciel klubu wraz z działaczami ściągnęli latem na Stadion Ludowy kilku wyjadaczy, którzy mają zagwarantować awans do I ligi. Z grona sprowadzonych piłkarzy - w większości graczy, którzy wrócili na Ludowy - jak na razie nie zawodzą Adam Bensz, Dżenan Hosic i Marcin Lachowski. Sławomir Pach leczy kontuzję, Hubert Jaromin walczył ostatnio z przeziębieniem, a Vladimir Bednar nie gra, bo jest zawieszony za czerwoną kartkę.

Nie jest tajemnicą, że aby ściągnąć tych graczy do Zagłębia, Szatan musiał ich skusić solidnymi pensjami. Teraz oczekuje wyników. Sosnowiczanie rozpoczęli sezon od efektownego zwycięstwa 4-0 nad Ślęzą Wrocław. U siebie nie zawodzą, nie stracili na Ludowym jeszcze bramki. Gorzej idzie drużynie Piotra Pierścionka na wyjazdach. Z czterech spotkań sosnowiczanie wygrali z raz, pokonując Miedź Legnica. Z Turem Turek zremisowali, a w Gdyni i Polkowicach polegli.

Sytuacja w Zagłębiu przypomina tą z poprzedniego sezonu. Wówczas sosnowiczanie udanie rozpoczęli sezon, ale po kilku wpadkach zniecierpliwiony właściciel klubu rozstał się z trenerem Pierścionkiem. Jego następca, Miroslav Copjak początek w klubie miał udany, ale potem było już tylko gorzej. Zatrudnienie Janusza Kudyby był niewypałem roku i ponownie sięgnięto po Pierścionka, który ratował zespół przed spadkiem z ligi w barażach.

Teraz sytuacja się powtarza. Najgorsze co mogliby teraz zrobić działacze to podziękować trenerowi, który zjednał sobie zawodników. A, że nie zawsze się wygrywa? W sporcie na wyniki trzeba pracować. Cierpliwie pracować. I właśnie tego właścicielowi Zagłębia nie powinno zabraknąć...
autor: KP

Przeczytaj również