Szatałow: Zola podchodził do nas co 10 minut, aby było weselej
22.01.2010
Szkoleniowiec zespołu z Bytomia przebywał w Londynie od poniedziałku. Miał okazję z bliska przyglądać się treningom West Ham United, a także porozmawiać z menedżerem zespołu. - Zola okazał się super człowiekiem. Kiedy do niego pierwszy raz podchodziliśmy, to podbiegł i powiedział, że czekał na nas i mamy tak nie stać, tylko iść na herbatę, bo zimno. Odpowiedziałem, że chcę zobaczyć trening, na co usłyszałem, że w takim razie będzie podchodził co 10 minut, aby było weselej - uśmiecha się trener Szatałow, który zapewnia, że bez problemów rozumiał angielszczyznę 44-letniego Włocha.
Relacje obu panów ze swoimi drużynami są podobne. Zupełnie inaczej wyglądają jednak sztaby szkoleniowe. Szatałow ma w swoim trenera bramkarzy - Mirosława Dreszera, asystenta - Dietmara Brehmera, fizjoterapeutę i kierownika, zaś Zola łącznie dziewięć osób! - Spotkałem się już kiedyś z tym w Szachtarze Donieck, prowadzonym przez Nevio Scalę. Jeden trener jest od motoryki, drugi od psychologii, trzeci gość zajmuje się tylko taktyką... I to mieszanka kulturowa, bo mowa o Francuzie, Włochu, czy Szwedzie. Sami fachowcy, zatrudniani za niemałe pieniądze. Z tego powodu nieprędko taki model będzie funkcjonował u nas - uważa szkoleniowiec Polonii.
Szatałow wprost zapytał Zolę, czym w takim razie on sam się zajmuje. - Odpowiedział, że nakreśla kierunek, w jakim ma iść cały klub, decyduje o polityce kadrowej, no i na dwa ostatnie dni wchodzi na treningi, kiedy ustala składy w czasie gierek - relacjonuje "Jura", który podczas wizyty w Anglii był na bieżąco w kontakcie z Bytomiem. - Rachunek telefoniczny będzie wysoki - śmieje się. - Rozmawiałem z Dietmarem Brehmerem i członkami zarządu właściwie co godzinę. I tak jednak muszę zobaczyć na własne oczy wszystkich testowanych piłkarzy, aby podjąć decyzje.
Już podziękowano Wojciechowi Trochimowi z Legii Warszawa, bo choć grał dobrze w ofensywie, to nie sprawdził się jako defensywny pomocnik. Branislav Atanacković dostał zaproszenie na wyjazd na obóz do Turcji. Prowadzone są też rozmowy ze Stalą Rzeszów w temacie Wojciecha Reimana.
Relacje obu panów ze swoimi drużynami są podobne. Zupełnie inaczej wyglądają jednak sztaby szkoleniowe. Szatałow ma w swoim trenera bramkarzy - Mirosława Dreszera, asystenta - Dietmara Brehmera, fizjoterapeutę i kierownika, zaś Zola łącznie dziewięć osób! - Spotkałem się już kiedyś z tym w Szachtarze Donieck, prowadzonym przez Nevio Scalę. Jeden trener jest od motoryki, drugi od psychologii, trzeci gość zajmuje się tylko taktyką... I to mieszanka kulturowa, bo mowa o Francuzie, Włochu, czy Szwedzie. Sami fachowcy, zatrudniani za niemałe pieniądze. Z tego powodu nieprędko taki model będzie funkcjonował u nas - uważa szkoleniowiec Polonii.
Szatałow wprost zapytał Zolę, czym w takim razie on sam się zajmuje. - Odpowiedział, że nakreśla kierunek, w jakim ma iść cały klub, decyduje o polityce kadrowej, no i na dwa ostatnie dni wchodzi na treningi, kiedy ustala składy w czasie gierek - relacjonuje "Jura", który podczas wizyty w Anglii był na bieżąco w kontakcie z Bytomiem. - Rachunek telefoniczny będzie wysoki - śmieje się. - Rozmawiałem z Dietmarem Brehmerem i członkami zarządu właściwie co godzinę. I tak jednak muszę zobaczyć na własne oczy wszystkich testowanych piłkarzy, aby podjąć decyzje.
Już podziękowano Wojciechowi Trochimowi z Legii Warszawa, bo choć grał dobrze w ofensywie, to nie sprawdził się jako defensywny pomocnik. Branislav Atanacković dostał zaproszenie na wyjazd na obóz do Turcji. Prowadzone są też rozmowy ze Stalą Rzeszów w temacie Wojciecha Reimana.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów