Szatałow pozwolił odsapnąć zmęczonemu podróżami Nowakowi [foto]

01.02.2010
Reprezentant Polski z Bytomia mógł w pierwszych dniach pobytu w Alanyi liczyć na specjalne względy ze strony trenera. Jurij Szatałow pozwolił mu wrócić do pełni sił po pobycie w Tajlandii.
Zgrupowanie kadry narodowej w tym azjatyckim kraju dało o sobie znać. - Tomek przyjechał zmęczony, bo tam było plus 40 stopni Celsjusza. Po powrocie do Polski zastał minus 20, zaś teraz w Turcji plus 20. Dałem mu więc trochę czasu na wyspanie się, zregenerowanie - mówi Jurij Szatałow, który Nowaka zna od dawna. Panowie spotkali się we Wronkach, bo to właśnie w juniorach tego klubu piłkarz nabierał szlifów. - Był stoperem w parze z Hubertem Wołąkiewiczem. Nowak został nawet wybrany najlepszym środkowym obrońcą rozgrywek - wspomina szkoleniowiec Polonii.

Nic dziwnego, że kiedy Szatałow został trenerem Kani Gostyń, to przypomniał sobie o utalentowanym zawodniku. - Pamiętam, że jeden z działaczy mocno się dziwił, bo Tomek do wysokich nie należy. Ale warunki fizyczne mogą być mylące. Ważne, że Nowak nie przegrywa pojedynków główkowych. Ma dobrą skoczność i świetny timing - wskazuje szkoleniowiec, który wypuścił tego zawodnika na zgrupowanie reprezentacji niemal w ostatniej chwili. Nowak rzutem na taśmę zastąpił jednego z kolegów i dzięki temu zadebiutował oraz strzelił gola w kadrze.

Zobacz fotogalerię z Tomaszem Nowakiem i jego kolegami w Antalyi >

- Co ciekawe, kiedy "Franz" Smuda dzwonił do mnie w sprawie powołania tego piłkarza, to byliśmy na zgrupowaniu w Kleszczowie i zapomniałem w pokoju telefonu. Dopiero wieczorem oddzwoniłem i usłyszałem, abym dawał szybko tego Nowaka - śmieje się Szatałow.

Dobry humor dopisuje trenerowi, bo wczoraj wraz z innymi członkami sztabu szkoleniowego rozgromił w meczu towarzyskim drużynę złożoną z... Turków pracujących w urzędzie miasta, zaś dzisiaj świeci cały czas słońce. Polonia w poniedziałek trenowała dwa razy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również