"Szarańcza” strzelała w Turcji

02.02.2009
Polonia Bytom zremisowała z Shanghai Shenhua 3-3, bramki strzelając za sprawą swojej tajnej broni. - Chińczycy zgłupieli, kiedy pokazaliśmy im "szarańczę" - mówi z uśmiechem trener Marek Motyka.
Szkoleniowiec bytomian był bliski wygrania zakładu z Edwardem Sochą, organizatorem ich pobytu w Alanyi. - Polonia rozegrała naprawdę bardzo dobry mecz! - chwalił były prezes Odry Wodzisław, który twierdzi, że załatwił na tyle dobrych sparingpartnerów, że Polacy nie wygrają na Riwierze. Dumny ze swoich graczy był Motyka. - Nie chcę zapeszyć, ale tworzy się naprawdę fajna ekipa. Nie ma grupek w zespole. Chińczycy, z którymi zagraliśmy, zajmują podobno drugie miejsce w swoim kraju. A tymczasem mieliśmy ich już "na miękko” - obrazowo opisuje trener Polonii.

Ostatniego rywala bytomian kompletnie zdezorientowała "szarańcza”, czyli oryginalny sposób w jaki Polonia wykonuje rzuty rożne. - Zgłupieli totalnie! - śmieje się Marek Motyka. - Zaczęli krzyczeć coś do siebie, ale nie wiedzieli jak nas pokryć. Padły tak dwie bramki - wylicza. Jedną z nich strzelił Czech Lukas Killar, pozyskany tej zimy z SK Kladno. - Pokazał się z naprawdę świetnej strony. Zdobył pięknego gola, a w dodatku umiejętnie rozgrywał piłkę, choć przecież jest środkowym obrońcą - wskazuje trener Motyka.

Nie zagrali w tym meczu Jerzy Brzęczek i Filip Juroszek. Obaj narzekają na drobne urazy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również