"Szanse na przetrwanie Rakowa Częstochowa? 10, może 20 procent"

26.01.2010
- Od października już trzy razy miałem wrażenie, że światełko w tunelu zgasło dla nas na dobre. Teraz nie jest jednak dużo lepiej - mówi Krzysztof Kołaczyk, członek zarządu Rakowa Częstochowa.
Do końca stycznia powinno wyjaśnić się, czy Raków Częstochowa dokończy sezon zachodniej grupy II ligi. - Wtedy musimy rozliczyć się przed miastem z dotacji za 2009 rok. Jeśli się nam uda, to wówczas będziemy mogli liczyć na kolejne tego typu wsparcie, które dałoby nam czas na szukanie niezbędnych darczyńców - tłumaczy Krzysztof Kołaczyk, jeden z tych, którzy podjęli się próby ratowania tego zasłużonego klubu. Jak ocenia szanse na happy end? Dosyć marnie...

- Na 15, może 20 procent. Nie da się ukryć, że sukces tej misji graniczy z małym cudem - przyznaje. A wszystko to dlatego, że ze "starymi" długami tak łatwo rozliczyć się nie da. Klub zalega różnym podmiotom, w tym zarówno byłym, jak i obecnym zawodnikom. - Oni wiedzą, że jeśli zdołamy przetrwać, to te należności będziemy sumiennie spłacać. I nie ma tu mowy o jakimś forowaniu tych, którzy w zespole zostali. Wszystkich potraktujemy równo - zapewnia członek zarządu Rakowa. Pytanie tylko, czy w ogóle nadarzy się ku temu okazja?
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również