- Czasem bywa tak, że wystarczy kopnąć piłkę, a ta po drodze się od kogoś odbije i wpada do bramki. A czasem to się nie udaje nawet z łatwych pozycji - wspomina swoje ostatnie mecze Adrian Świątek.
„Święty” nie zapomniał jak strzelać gole. Musiał się tylko wziąć w garść...
09.05.2012
- Strzeliłem w tym sezonie cztery bramki, a zdaje sobie sprawę, że sytuacji miałem na grubo ponad dziesięć. W tej rundzie w samym tylko meczu z Wartą Poznań, mimo że wszedłem na ostatnie minuty, koledzy wypracowali mi dwie. A o jesieni nawet nie chcę wspominać... - kręci głową Adrian Światek.
„Święty” grając w Górniku, który występował wówczas w I lidze, strzelił dla „Trójkolorowych” osiem goli i walnie przyczynił się do powrotu zabrzan do elity. - Sam nie wiem dlaczego teraz do tamtych występów nie potrafię nawiązać. Może po prostu brakuje mi szczęścia? Czasem bywa tak, że wystarczy kopnąć piłę, ta po drodze od kogoś się odbije i wpada do bramki. A czasem nie trafia się do bramki nawet z łatwych pozycji - mówi napastnik.
- Ale skoro wiedziałem jak trafiać do siatki, to nie mogłem nagle zapomnieć, jak to się robi. Przede wszystkim musiałem wziąć się w garść. Mecz z Flotą pokazał, że mi się udało - stwierdza filigranowy piłkarz.
„Święty zapytany o swoją przyszłość - wzrusza ramionami. - Nie wiem jak się sprawy potoczą, wszystko zależy od tego, kto w nowym sezonie będzie w Zabrzu trenerem. Może przyjdzie nowy szkoleniowiec i postanowi przyjrzeć się wszystkim wypożyczonym ostatnio zawodnikom? A Piast? Gdybym otrzymał propozycję zostania tu na dłużej, na pewno bym ją rozważył, ale - przynajmniej jak na razie - taka oferta nie padła - ucina piłkarz.
„Święty” grając w Górniku, który występował wówczas w I lidze, strzelił dla „Trójkolorowych” osiem goli i walnie przyczynił się do powrotu zabrzan do elity. - Sam nie wiem dlaczego teraz do tamtych występów nie potrafię nawiązać. Może po prostu brakuje mi szczęścia? Czasem bywa tak, że wystarczy kopnąć piłę, ta po drodze od kogoś się odbije i wpada do bramki. A czasem nie trafia się do bramki nawet z łatwych pozycji - mówi napastnik.
- Ale skoro wiedziałem jak trafiać do siatki, to nie mogłem nagle zapomnieć, jak to się robi. Przede wszystkim musiałem wziąć się w garść. Mecz z Flotą pokazał, że mi się udało - stwierdza filigranowy piłkarz.
„Święty zapytany o swoją przyszłość - wzrusza ramionami. - Nie wiem jak się sprawy potoczą, wszystko zależy od tego, kto w nowym sezonie będzie w Zabrzu trenerem. Może przyjdzie nowy szkoleniowiec i postanowi przyjrzeć się wszystkim wypożyczonym ostatnio zawodnikom? A Piast? Gdybym otrzymał propozycję zostania tu na dłużej, na pewno bym ją rozważył, ale - przynajmniej jak na razie - taka oferta nie padła - ucina piłkarz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów