Świerczok już zrealizował przedsezonowy cel. "To nie koniec"

17.10.2011
- Boję się, czy będzie z niego wielki piłkarz. Codziennie mu tłumaczę, że musi wytrzymać presję - mówi Dariusz Fornalak, trener Polonii, mając na myśli Jakuba Świerczoka. Napastnik znowu jest na ustach wszystkich.
Świerczok w spotkaniu z Wisłą Płock wpisał się na listę strzelców już w 8. minucie spotkania - uderzeniem głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W drugiej połowie skutecznie wykończył kontrę, której zresztą sam był jednym z głównych konstruktorów.

- Te dwa trafienia to nie koniec. Z meczu na mecz będę się starał zdobywać kolejne gole - obiecuje napastnik, który przed pierwszym spotkaniem stwierdził, że chce zdobyć w całych rozgrywkach 10 bramek. Nie minęła nawet połowa sezonu, a Świerczok ma ich na koncie... 11. Razem z piłkarzem Bogdanki Łęczna, Brazylijczykiem Nildo, lideruje klasyfikacji najlepszych strzelców I ligi.

- Duża w tym zasługa kolegów z drużyny. Gdyby nie oni, to nie strzelałbym tylu goli. Udało mi się zrealizować plan, ale chcę strzelać coraz więcej bramek - zapowiada. - Zdobyliśmy ważne punkty. Wyszliśmy ze strefy spadkowej. Teraz trzeba dalej punktować, by utrzymać się "nad kreską" - dodaje.

Przed nadmiernym chwaleniem zawodnika ostrzega trener Dariusz Fornalak. - My tak szybko kreujemy gwiazdy, że aż się boję kolejnego tygodnia. Po meczu nie może spokojnie pójść do szatni, tyle ludzi go oblega i nie mówię tu o dziennikarzach. Boję się, czy będzie z niego wielki piłkarz. Codziennie mu tłumaczę, że musi wytrzymać presję. Oczywiście robi postępy i zasługuje na pochwały. To jednak początek drogi - podkreśla szkoleniowiec.

Ciekawa historia wiąże się z początkiem piłkarskiej kariery Świerczoka. 19-latek jest wychowankiem MOSM-u Tychy, jednak okresu tego nie wspomina najlepiej. Mając 11 lat, wyjechał z rodzicami na wakacje. Wrócił z nich w momencie, gdy drużyna już trenowała. - Spóźniłem się dwa dni. Usłyszałem od trenera, że mogę wracać na wakacje - wspomina.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również