Sutjeska - Polonia B. 0-0

07.02.2009
Złamany nos Dawida Szufryna, deszcz i awaria oświetlenia - tak dziwny scenariusz miał sparing Polonii z Sutjeską Niksić, klubem z Czarnogóry.
Nie oddali strzału na bramkę, za to stracili dwóch zawodników. Pierwszym, który musiał opuścić boisko był Dawid Szufryn. Nieszczęśliwie nadział się on na tył głowy przeciwnika i już schodząc z placu gry zasygnalizował, że ma złamany nos. Mniej groźnego urazu doznał Jakub Dziółka. - Zostałem popchnięty i źle upadłem na ziemię. Boli mnie nadgarstek. Rywale grali bardzo ostro - mówi obrońca mierzący dwa metry wzrostu.

- Nie mogę być zadowolony z postawy ofensywy. Nie oddaliśmy strzału na bramkę, a w dodatku wywalczyliśmy tylko jeden rzut rożny - wskazuje Marek Motyka. Sutjeska faulami zatrzymywała groźnie zapowiadające się akcje Polonii. - Nie pozwolili nam rozwinąć skrzydeł. Chcieliśmy długo utrzymywać się przy piłce. Nie sprzyjała temu murawa, choć akurat boisko było takie samo dla obu drużyn - przyznaje Dziółka.

- Pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że chłopcy mają już ciężkie nogi. Poza tym na tym zgrupowaniu skupiliśmy się na poprawie defensywy - zaznacza Motyka. Ta praca zaczyna przynosić efekty. - Znów zagraliśmy na zero z tyłu. W Turcji poza tym pierwszym sparingiem nie tracimy goli - cieszy się Dziółka.

W 70 minucie mecz został przerwany na kilka minut z powodu awarii oświetlenia. Wszystkie jupitery w ośrodku piłkarskim hotelu Titanic zgasły. Wcześniej nad boiskiem przeszły deszczowe chmury.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również