Strzelił pierwszego gola w lidze i Odra spadła na ostatnie miejsce

09.11.2009
- Satysfakcja z trafienia jest, ale niewielka - przyznał po porażce z Zagłębiem Lubin obrońca Odry, Adam Mójta, który strzelił swojego premierowego gola w ekstraklasie.
Pierwszą bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej każdy zawodnik pamięta bardzo długo. Nie inaczej będzie pewnie w przypadku Mójty. Jednak dla niego wspomnienia ze potyczki z Zagłębiem Lubin będą niosły ze sobą mieszane uczucia. - Satysfakcja z trafienia jest, ale niewielka. Co z tego, że zdobyłem gola, skoro przegraliśmy niezwykle ważne spotkanie - stwierdził defensor z Bogumińskiej.

Mójta swoje pierwsze trafienie w ekstraklasie zawdzięcza skutecznie wyegzekwowanemu rzutowi wolnemu, choć pomógł mu przy tym jeden z piłkarzy gości. - Strzał był mierzony. Co prawda piłka wpadła do siatki po rykoszecie, ale gdyby tak się nie stało, to bramkarz lubinian i tak miałby ciężko obronić - ocenił obrońca wodzisławian.

W drugiej połowie był bliski Strzelnia drugiego gola ze stałego fragmentu gry. Tym razem bramkarz Zagłębia popisał się jednak znakomitą interwencją. Odra po tej porażce spadła na ostatnie miejsce w tabeli. - Drużyna włożyła w ten mecz całe serce. To ważne, bo w zarzucano nam, że w Gdyni nie walczyliśmy. Niestety nie wykorzystujemy okazji podbramkowych i dlatego zostaliśmy bez punktów - podsumował Mójta.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również