Strzelił dla Piasta gola, ale jak mówi - jedna jaskółka wiosny nie czyni

02.08.2012
Adrian Sikora w Podbeskidziu Bielsko-Biała miał być liderem zespołu, a skończyło się inaczej. Stąd, po transferze do Gliwic, sam z umiarkowanym zachwytem podchodzi do sprawy. Mimo strzelonego gola...
- Jeden gol wcale nie oznacza, że teraz będę strzelać bramki jak na zawołanie. Muszę jeszcze dużo się napocić i nawalczyć, żeby piłka wciąż wpadała do siatki. Ale do tego będę dążyć - powiedział strzelec gola w swoich debiutanckim spotkaniu w Pucharze Polski.

Piast, po golu Sikory, wyeliminował Limanovię Limanów, awansując tym samym do kolejnej rundy Pucharu Polski. Choć to wcale nie musiało się zdarzyć, bo gliwiczanie mieli spory problem z pokonaniem bramkarza z Limanowej, mimo wielu dogodnych sytuacji.

- Sytuacja, w której strzeliłem gola, nie należała do najtrudniejszych. Wystarczyło znaleźć się w dobrym miejscu i skierować piłkę do bramki. To się udało, ale jeden gol wcale nie daje mi przepustki do pierwszego składu - dodaje napastnik.

Jaka więc przyszłość rysuje się przed doświadczonym zawodnikiem? Czy rola "dżokera" jest dla niego wystarczająca? - Jeśli będę miał wchodzić w końcówkach, bo tak zadecyduje trener - zaakceptuję to. Chcę grać jak najlepiej, a kwestię wyboru gdzie i kiedy będę grać, pozostawiam sztabowi szkoleniowemu. Ja chcę wykonać swoją robotę - zapowiada z pokorą Sikora.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również