Strzelec zwycięskiej bramki dla Piasta: Dopisało nam szczęście

07.04.2013
- Nie miałem czasu się zastanawiać, czy to nie dziwne, że koło mnie nie było nikogo z Wisły. Chciałem strzelić, ale bramkarz obronił. Za drugim razem uderzyłem już mocniej, żeby na pewno wpadło - mówi Rudolf Urban.
33-letni Słowak strzelił dziś swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie i to od razu na wagę trzech punktów w Krakowie. Nic dziwnego, że po ostatnim gwizdku Pawła Raczkowskiego nie posiadał się ze szczęścia. - Musimy szanować ten wynik, ale szanować też Wisłę. O rezultacie zadecydowały dwa stałe fragmenty gry. Szczęście było po naszej stronie, bo Wisła grała dobry mecz, preferowała taktyczną piłkę - twierdzi.

Nieoceniony okazał się jednak po raz kolejny Tomasz Podgórski, którego dwie wrzutki dały dwa gole. Choć tego drugiego na raty. - Na raty, ale zaliczony! - uśmiecha się pomocnik gliwiczan. - Tomek wrzucił z rzutu rożnego, ktoś z Wisły na krótkim słupku przedłużył tę piłkę plecami do mnie. Nie miałem czasu się zastanawiać, czy to nie dziwne, że koło mnie nie było nikogo z Wisły. Chciałem strzelić, ale bramkarz obronił. Za drugim razem uderzyłem już mocniej, żeby na pewno wpadło. Było w tym trochę szczęścia. Zawodnicy Wisły muszą to sobie przeanalizować, ale tu zadecydował jakiś szczegół. Może ktoś popatrzył na piłkę, zamiast na zawodnika - zastanawia się Urban.

Zespół Marcina Brosza traci teraz do strefy pucharowej już tylko dwa punkty. - Oczywiście, z tabeli wynika, że jest jakaś szansa, ale skupmy się lepiej na każdym kolejnym meczu - kończy "Rudi".
autor: TRE

Przeczytaj również