Strzelec gola dla "Niebieskich": W derbach też chcę dostać szansę

18.08.2013
- Niestety, moja bramka nic nie dała i nie wygraliśmy tego spotkania, ale osobiście cieszę się, że trener dał mi szansę i ją wykorzystałem - mówił Kamil Włodyka z Ruchu Chorzów po spotkaniu z Arką Gdynia.
"Niebiescy" dwukrotnie obejmowali w Gdyni prowadzenie, ale za każdym razem Arka zdołała wyrównać, a później wyprowadziła decydujący cios, na który przyjezdni już nie odpowiedzieli. - Jeszcze w pierwszej połowie wydawało nam się, że to spotkanie mamy pod kontrolą. Niestety, w drugiej połowie straciliśmy bramkę z rzutu rożnego i wkradła się nerwowość. Następnie szarpane ataki nie przyniosły efektu i nie udało nam się już strzelić kolejnej bramki. W dogrywce wyszliśmy na prowadzenie, mieliśmy przewagę i wydawało się, że wszystko będzie pod kontrolą, a tu jedna długa piłka, nieporozumienie i straciliśmy bramkę. Do tego jeszcze kontuzja Piotrka, graliśmy w dziesiątkę i to wszystko się posypało. Szkoda, jesteśmy zmęczeni po długiej podróży, spotkanie kosztowało nas dużo sił, a przed nami mecz z Górnikiem - powiedział rozczarowany młody pomocnik.

On jednak zrobił wiele, by Ruch dalej grał w Pucharze Polski, a w 96. minucie popisał się bardzo ładnym golem. - Niestety, moja bramka nic nie dała i nie wygraliśmy tego spotkania, ale osobiście cieszę się, że trener dał mi szansę i ją wykorzystałem. Muszę już o tym zapomnieć i skoncentrować się na derbach. Mam nadzieje, że w tym meczu również dostanę szansę na grę - dodał Włodyka.

Bartłomiej Babiarz stwierdził z kolei, że "Niebiescy" odpadli na własne życzenie. - Przegraliśmy wygrany mecz. Niestety, po tym jak wyszliśmy na prowadzenie, dwukrotnie nie byliśmy w stanie utrzymać korzystnego wyniku. Przegraliśmy mecz, którego tak naprawdę nie mogliśmy przegrać. To spotkanie było do wygrania, wystarczyło kontrolować grę na boisku, niestety zdarzyły się nam błędy i mecz się zakończył negatywnym wynikiem - kręcił głową zawodnik, który dziś wystąpił na prawej obronie.

Spory szacunek do Ruchu miał natomiast Piotr Tomasik z Arki, który strzelił zwycięskiego gola. - Widać było na boisku, że „Niebiescy” - choć przyjechali do Gdyni bez kilku podstawowych zawodników - to dobrze zorganizowany zespół, który umie operować piłką. Zwycięstwo z taką drużyną daje nam nadzieję na to, że możemy powalczyć o to, aby już wkrótce zapukać do drzwi ekstraklasy. Cieszymy się z awansu, zwłaszcza, że osiągnięcie pozytywnego rezultatu sporo nas kosztowało. Ale kibice na pewno lubią takie piłkarskie horrory, bo to dla nich emocjonujące widowisko - zakończył były gracz Polonii Bytom.




źródło: Ruch Chorzów

Przeczytaj również