Stomil - Ruch 0:0 k. 6:7. Historia lubi się powtarzać!
11.08.2016
To nie było wielkie spotkanie w wykonaniu Ruchu. Co więcej, awans chorzowianie okupili dwiema kontuzjami. Jeszcze przed przerwą z boiska zszedł Miłosz Przybecki, którego zastąpił debiutujący w niebieskiej koszulce Marcin Kowalczyk. W 59 minucie w asyście fizjoterapeutów murawę opuścił Łukasz Hanzel.
Pierwsza połowa ze wskazaniem na I-ligowców z Olsztyna, druga już dla "niebieskich", ale w regulaminowym czasie gry żadnej ze stron nie udało się choćby raz trafić do siatki przeciwnika. Co więcej, ani bramkarz Ruchu - Kamil Lech, ani jego vis a vis z Olsztyna - Michał Leszczyński, przez 90 minut podstawowego czasu gry roboty mieli niewiele. Tyle, że to 21-latek z Chorzowa ratował swój zespół w samej końcówce, broniąc strzał Łukasza Suchockiego. Z kolei Leszczyńskiemu na otwarcie 2 odsłony pomogło szczęście - w słupek trafił Kamil Mazek.
Spore ożywienie w grę "niebieskich" wniósł tradycyjnie Mariusz Stępiński, który w 73. minucie zmienił Jakuba Araka. Chorzowianie długo nie potrafili jednak przekuć swoich ataków na groźne strzały w kierunku bramki Michała Leszczyńskiego. Lepiej było w dogrywce - opadający z sił gospodarze pozwalali Ruchowi na coraz więcej - próbowali m.in. Stępiński, silnym uderzeniem popisał się inny rezerwowy w tym meczu - Przemysław Bargiel, ale ostatecznie, po nerwowej końcówce również dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia.
Jedenastki lepiej strzelali chorzowianie. W Stomilu pomylił się Arkadiusz Czarnecki, którego wyczuł Kamil Lech. Spośród "niebieskich" tylko Bartosz Nowak trafił w poprzeczkę. O wszystkim zadecydował nieudany strzał Igora Biedrzyckiego z 8 serii, ponownie obroniony przez młodego golkipera Ruchu.
W kolejnej rundzie Ruch spotka się z Lechem Poznań. Losowanie gospodarza tego meczu w piątek.
Stomil Olsztyn - Ruch Chorzów 0:0 pd. k. 6:7
Pierwsza połowa ze wskazaniem na I-ligowców z Olsztyna, druga już dla "niebieskich", ale w regulaminowym czasie gry żadnej ze stron nie udało się choćby raz trafić do siatki przeciwnika. Co więcej, ani bramkarz Ruchu - Kamil Lech, ani jego vis a vis z Olsztyna - Michał Leszczyński, przez 90 minut podstawowego czasu gry roboty mieli niewiele. Tyle, że to 21-latek z Chorzowa ratował swój zespół w samej końcówce, broniąc strzał Łukasza Suchockiego. Z kolei Leszczyńskiemu na otwarcie 2 odsłony pomogło szczęście - w słupek trafił Kamil Mazek.
Spore ożywienie w grę "niebieskich" wniósł tradycyjnie Mariusz Stępiński, który w 73. minucie zmienił Jakuba Araka. Chorzowianie długo nie potrafili jednak przekuć swoich ataków na groźne strzały w kierunku bramki Michała Leszczyńskiego. Lepiej było w dogrywce - opadający z sił gospodarze pozwalali Ruchowi na coraz więcej - próbowali m.in. Stępiński, silnym uderzeniem popisał się inny rezerwowy w tym meczu - Przemysław Bargiel, ale ostatecznie, po nerwowej końcówce również dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia.
Jedenastki lepiej strzelali chorzowianie. W Stomilu pomylił się Arkadiusz Czarnecki, którego wyczuł Kamil Lech. Spośród "niebieskich" tylko Bartosz Nowak trafił w poprzeczkę. O wszystkim zadecydował nieudany strzał Igora Biedrzyckiego z 8 serii, ponownie obroniony przez młodego golkipera Ruchu.
W kolejnej rundzie Ruch spotka się z Lechem Poznań. Losowanie gospodarza tego meczu w piątek.
Stomil Olsztyn - Ruch Chorzów 0:0 pd. k. 6:7
1-1 - Konczkowski
1:1 - Kujawa
1:2 - Kowalczyk
2:2 - Jegliński
2:2 - Nowak (strzał w poprzeczkę)
2:2 - Czarnecki (Kamil Lech obronił)
2:3 - Wolski
3:3 - Głowacki
3:4 - Stępiński
4:4 - Wełnicki.
4:5 - Cichocki
5:5 - Kun
5:6 - Bargiel
6:6 - Ratajczak
6:7 - Moneta
6:7 - Biedrzycki (Kamil Lech obronił)
Stomil: Leszczyński - Biedrzycki, Wełnicki, Czarnecki, Dziemidowicz (76' Ratajczak), Kun, Jegliński, Głowacki, Nishi (72' Bartkowski), Zahorski (67' Suchocki), Kujawa.
Ruch: Lech - Konczkowski, Cichocki, Koj, Moneta - Przybecki (37' Kowalczyk), Hanzel (59' Bargiel), Walski, Nowak, Mazek - Arak (73' Stępiński)
Polecane
Ekstraklasa