"Starzyński? Od niego mam prawo oczekiwać więcej na boisku"

31.07.2014
- Nie jest tajemnicą, że musimy grać tymi zawodnikami, którzy tak dobrze się spisali w poprzednim sezonie, bo nowi nie są gotowi na ligę - mówi trener Ruchu Chorzów, Jan Kocian.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Ruch Chorzów przed startem obecnego sezonu sprowadził kilku zawodników, jednak i tak grają głównie ci, którzy w poprzednim sezonie wywalczyli trzecie miejsce w ekstraklasie. Jedni, jak Wojciecha Skabę, wyeliminowani są przez urazy, inni po prostu jeszcze nie są gotowi do gry.

- Nie jest tajemnicą, że musimy grać tymi zawodnikami, którzy tak dobrze się spisali w poprzednim sezonie, bo nowi nie są gotowi na ligę. Siłą rzeczy musimy więc w każdym meczu stawiać na tych sprawdzonych piłkarzy, którzy także wiosną grali najwięcej. Faktem jest, że w ciągu dwóch tygodni rozegraliśmy pięć meczów. To bardzo dużo, zawodnicy mogą być zmęczeni. Z drugiej strony w meczu z Górnikiem Łęczna poza feralnymi dla nas 15 minutami, dominowaliśmy na boisku. To świadczy, że fizycznie wytrzymujemy spotkania, problem może tkwić w psychice - twierdzi trener Jan Kocian.

Na początku sezonu w nie najlepszej formie jest Filip Starzyński. W ostatnim spotkaniu pomocnik został zdjęty przez trenera jeszcze w pierwszej połowie. Po meczu szkoleniowiec odbył rozmowę z zawodnikiem. - Powiedziałem mu - co cię nie zabije, to cię wzmocni, bo ściągnięcie go z boiska przed końcem pierwszej połowy nie było poniżeniem Filipa, tylko sygnałem dla niego. A to, że był on kiedyś bohaterem meczu z Górnikiem Zabrze... Mój Boże, przecież to było pół roku temu. Teraz po prostu Starzyński gra źle i on o tym wie - przyznaje Słowak.

Szkoleniowiec nie obawia się, że wcześniejsza zmiana wpłynie demotywująco na Starzyńskiego. - Czy on jest kobietą? Starą babą? Albo ja go nie lubię? Lubić, to ja mogę moją żonę, a od Filipa oczekuję nie zwieszonej głowy, a sygnału, że podejmuje rękawicę, że będzie walczył. Od niego mam prawo oczekiwać więcej na boisku, mimo że nie należy on do ludzi otwartych, wylewnych - podkreśla Kocian.
źródło: SPORT

Przeczytaj również