Stadiony? Budujmy z głową i dla ludzi

01.03.2016
Nieco ponad tydzień temu nastąpiło oficjalne otwarcie nowych trybun stadionu Górnika Zabrze. Obiekt zrobił na wszystkich niesamowite wrażenie. To już trzeci, po Gliwicach i Tychach, nowy stadion piłkarski na europejską skalę na Górnym Śląsku. Niewątpliwie też spotęguje to dyskusję w tych miastach GOP, które nowoczesnych obiektów nie mają, a mają ambicje by je zbudować.
Łukasz Sobala/PressFocus
Do budowy kolejnej sportowej areny przymierzają się w Sosnowcu, a planują lub marzą o rozpoczęciu prac w Katowicach, Chorzowie i Bytomiu. Oczywiście odezwą się też głosy negujące sens wydawania kilkuset milionów złotych z miejskich kas tylko po to, by raz na dwa tygodnie na nowych stadionach piłkarze uraczyli kilkutysięczne widownie raz bardziej, raz mniej atrakcyjnymi widowiskami. Trudno się dziwić i potępiać ludzi, którzy do sportu mają stosunek obojętny, że woleliby aby te grube miliony zostały przeznaczone na znacznie pilniejsze potrzeby mieszkańców. Kibicom – przecież także mieszańcom – nie wolno jednak odmawiać racji, że nowe obiekty to nowe szanse dla klubów reprezentujących dane miasto i będących przecież ich wizytówkami. Mam wrażenie, że włodarze miast – najważniejsi gracze w tej sprawie - nie zawsze wiedzą jak rozwiązać „problem” nowego stadionu. Najważniejszym pytaniem w tym momencie wydaje się jak pogodzić wszystkie strony. 

W Katowicach czy Chorzowie dochodzi do w miarę regularnych spotkań przedstawicieli stowarzyszeń kibiców z władzami miast, na których prowadzi się dyskusje przede wszystkim nad pojemnością obiektów o jakich marzą fani GieKSy czy Ruchu. Czy to ma być 21 000 miejsc, czy 18 000, a może jednak 12 000 czy 16 000, i tak w nieskończoność. Czy stadion ma powstawać etapami, czy jednak nie, lub jak w przypadku Ruchu czy lepiej w ogóle przenieść się na Stadion Śląski, czego jednak kibice w większości nie chcą zaakceptować. Ktoś tam wspomni, że przy projektowaniu powinno się pamiętać o skyboxach, a także miejscu na klubowe muzeum, sklepy, ewentualnie restaurację. To oczywiście ważne kwestie, ale tak naprawdę najważniejszy punkt tej dyskusji jest traktowany po macoszemu. Chodzi tu o funkcjonalność obiektu. Zgadzam się z argumentami, że wydanie tych kilkuset milionów złotych to jedno, ale utrzymanie obiektu to drugie. I nie wiem, przynajmniej nie słyszałem, by ktoś miał naprawę konkretny i realny plan by nowy stadion zarabiał na siebie. Nie przekonują mnie słowa, że można stworzyć jakieś powierzchnie komercyjne i je wynająć np. na biura. Bądźmy realistami. Która firma (pomijając ewentualnie te, w których osobami decyzyjnymi są sympatycy danego klubu) będzie chciała wynająć biura na stadionie? Po pierwsze na Śląsku ciągle powstają nowe miejsca pod wynajem, po drugie funkcjonowanie firmy w tzw. dniu meczowym będzie utrudnione, a po trzecie mimo wszystko ludziom nie interesującym się  sportem stadion nadal kojarzy się z niezbyt bezpiecznym miejscem. Restauracje czy sklepy klubowe również nie będą w stanie pokryć kosztów utrzymania, ewentualnie mogą je zmniejszyć. Prawdę mówiąc nie widzę możliwości by nowe stadionu zarobiły na siebie. Ktoś mógłby słusznie zapytać, więc po co je budować? Odpowiem przekornie – a po co budować inne obiekty użyteczności publicznej, które też nie zarabiają na siebie? I tu wracamy do funkcjonalności obiektu. Uważam, że budowa stadionu, obojętnie o jakiej pojemności tylko po to by odbywały się na nim mecze średnio raz na dwa tygodnie jest wielką niegospodarnością. Co innego, gdyby nowo wybudowane stadiony służyły na co dzień nie tylko piłkarzom, ale i innym sportowcom i zwykłym mieszańcom.

Zdaje się, że doskonale zrozumieli to w Sosnowcu. Przyznam, że jestem pod wrażeniem koncepcji Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Kompleks sportowy, na który złożą się nowy stadion, hala i lodowisko ma powstać na terenach Górki Środulskiej, która już dzisiaj służy uprawianiu sportu. Dodatkowo w obrębie parku planuj się także budowę klubów, restauracji i siłowni. W założeniach ma być to miejsce rekreacji i wypoczynku mieszkańców. Jestem przekonany, że taka koncepcja nie spotka się z większym sprzeciwem sosnowiczan, nawet tych sceptycznie nastawionych do budowy nowego stadionu Zagłębia.

Obecne władze Bytomia jakiś czas temu pochwaliły się pomysłem wybudowania nowego obiektu Polonii, na który złożyłby się stadion wraz z lodowiskiem. Oprócz meczów piłkarskich i hokejowych, mogłyby się odbywać tam spotkania koszykarskie czy inne imprezy rozrywkowe. I choć sam projekt wydaje się bardzo daleki od realizacji, to sama idea jest warta pochwały.

Uważam, że w Chorzowie i Katowicach powinni pójść tym tropem. Nie powinno się ulegać megalomanii i zastanawiać się jak duży wybudować stadion, tak by nie mieć kompleksów na tle takich firm jak Legia, Lech czy Wisła, ale pójść w funkcjonalność i stworzyć obiekty służące całej społeczności.

Największe moim zdaniem rezerwy tkwią pod trybunami. Tak naprawdę całe zaplecze służące zawodnikom i pracownikom klubu zmieści się spokojnie pod jedną z trybun. Szatnie, gabinety odnowy, biura, itp. A co zresztą? Nie trzeba w tym temacie odkrywać Ameryki. Wystarczy jedynie skorzystać z rozwiązań już zastosowanych i to w naszym kraju. Przykłady? Proszę bardzo. W 9-tysięcznym Janikowie na stadionie miejscowej Unii wybudowano halę widowiskowo-sportową o pojemności 418 widzów połączoną w swej bryle z zadaszoną trybuną na 2200. W 60-tysięcznym Mielcu na nowym obiekcie piłkarsko-lekkoatletycznym pod trybunami jest bieżnia tartanowa 60 m, skocznia do skoków w dal, siłownia, szatnie i zaplecze socjalne. Zapewne wielu kibiców pamięta jeszcze rozebraną kilka lat temu trybunę główną na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego, w której zapleczu poza standardowymi pomieszczeniami administracyjnymi znajdowała się hala widowiskowa, służąca sekcjom koszykarskim i siatkarskim. Chyba najlepiej wykorzystano powierzchnię pod trybuną główną stadionu Polonii Warszawa. W połowie lat 50-tych ubiegłego wieku (sic!) w nowo wybudowanej konstrukcji ulokowano halę sportową wymiarach 29 m x 18 m x 10 m i basen pływacki o wymiarach 25 m x 12 m.

Gdyby w Chorzowie i Katowicach pomyślano o zaprojektowaniu pod trybunami sal gimnastycznych, fitness, siłowni,mini SPA, itd., służących nie tylko piłkarzom, ale sportowcom innych dyscyplin działającym w mieście, a także sekcjom juniorskim oraz zwykłym mieszańcom opór przeciwko takiej inwestycji znacznie by zmalał. Nie jest tajemnicą, że częstym problem zwłaszcza sekcji młodzieżowych jest znalezienie zimą wolnych sal do treningów. Taka inwestycja rozwiązałaby i ten problem. Przecież nie trzeba ww. pomieszczeń oddawać do użytku od razu, można to przesunąć w czasie, ważne jednak by zostały uwzględnione w projekcie. O ile Chorzów ma mniejsze możliwości finansowe od stolicy województwa, to Katowice powinny w pełni wykorzystać świetnie usytuowany obiekt przy Bukowej. Trzeba przypomnieć, że ta część miasta nie została uwzględniona chociażby w planach budowy basenów. Budowa takiego obiektu pod jedną z trybun wydaje się pomysłem idealnym, dla którego poparcie zwykłych mieszkańców wydaje się sprawą oczywistą. Warto również pamiętać, że w planach miasta GieKSa ma stać się  klubem wielosekcyjnym. Czy jest lepsze miejsce na ośrodek treningowy dla wszystkich sekcji jak nie nowy stadion na Bukowej? Co ważne, „skupienie” wszystkiego w jednym miejscu to po prostu oszczędność środków. W Katowicach powinni wziąć przykład z Sosnowca i stworzyć prawdziwą perełkę wśród obiektów sportowych w Polsce. Obiekt, który obok „Spodka”, NOSPR czy Centrum Kongresowego stałby się kolejnym symbolem miasta i chlubą mieszkańców. Tylko czy odpowiedzialnym osobom za tą inwestycje wystarczy wyobraźni?

W śląskich miastach planujących budowę nowych stadionów powinni także pamiętać, że obiekt żyjący siedem dni w tygodniu, to także większa integracja środowiska lokalnego z miastem i z klubem. Dlatego warto budować nowe stadiony, ale stadiony dla ludzi.
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również