"Sprawa jest postawiona na ostrzu noża. Żarty dawno się skończyły"

24.05.2013
- Nie jestem od gadania, tylko od grania. Nie mam zdolności krasomówczych. Motywatorem owszem bywałem, ale - przyznaję - z różnym skutkiem - mówi Marcin Malinowski, kapitan Ruchu Chorzów.
Doświadczony pomocnik, mimo że jest kapitanem, nie motywuje młodszych kolegów przed dzisiejszym arcyważnym spotkaniem z Wisłą. - Nie jestem od gadania, tylko od grania. Nie mam zdolności krasomówczych, motywatorem owszem bywałem, ale - przyznaję - z różnym skutkiem. Najbardziej pomogę drużynie prezentując wysoką formę na boisku i w ten sposób poprowadzę kolegów do lepszej gry. Ale nie jestem jedynym doświadczonym piłkarzem w Ruchu, więc nie uzurpuję sobie prawa do pouczania innych. Nie do mnie należy tzw. ostatnie słowo. Ale od gadaia nic samo się nie zrobi. Musimy zatem wyjść na boisko i zapieprzać ile wlezie, by oddalić od siebie widmo spadku - podkreśla.

38-latek twierdzi, że w zespole już dawno nie ma myśli o tym, że jest za mocny, aby spaść. - Nie będę ukrywał, że sprawa postawiona jest na ostrzu noża, żarty dawno się skończyły. Gdybyśmy nie posiali punktów w kilku meczach, trzy ostatnie kolejki gralibyśmy na luzie. Nie mamy jednak takiego komfortu i teraz w każdym meczu musimy zdobywać punkty - dodaje.

Ostatnio działacze "Niebieskich" zaskoczyli, przebąkując o tym, że Malinowski dostanie propozycję nowego kontraktu jeszcze jako piłkarz. Co on na to? - Mam w tej chwili ważniejsze sprawy na głowie niż przedłużenie kontraktu z Ruchem. Musimy przecież utrzymać się w ekstraklasie, bo byłby ogromny wstyd, gdyby wicemistrz Polski został zdegradowany. W szatni jest nerwowo dłuższego czasu, bo zdajemy sobie sprawę, że mecze nam uciekają, zaś punktów nie przybywa. Wszyscy jak jeden mąż, bez wyjątku, jesteśmy winni tego, że roztrwoniliśmy dorobek punktowy. Z naszej przewagi nad konkurentami niewiele zostało... - kończy Marcin Malinowski.
źródło: Sport

Przeczytaj również