"Spotkanie z Lechem pokaże, że jest zapotrzebowanie na piłkę w Gliwicach"

13.04.2013
Z frekwencją w Gliwicach wciąż jest nie najlepiej. O ile Piast - pod względem wypełnionych trybun - nie jest ostatni, to do pozycji lidera też wiele brakuje. Stan ten miał zmienić Jarosław Kaszowski.
Podczas ostatniego ligowego starcia przy Okrzei, oficjalne źródła podały liczbę widzów oscylującą w granicach trzech i pół tysiąca. Podobno nie policzono wszystkich fanów znajdujących się na stadionie, ale to i tak nie jest powód do zachwytu. Co na to Kaszowski? - Na razie frekwencja zamiast rosnąć, stoi w miejscu. Zdaję sobie sprawę, że czterotysięczna widownia nie spełnia ambicji Gliwic. Ale na kibiców trzeba czasu. To nie jest tak, że wszedł Kaszowski do klubu i nagle stadion będzie pękać w szwach - zaznacza były gwiazdor "Niebiesko-czerwonych".

W Piaście widać spory ruch szczególnie przy promowaniu klubu wśród dzieci. - Stworzyliśmy sektory szkolne i ta akcja cieszy się sporym zainteresowaniem. Przywiązanie do barw klubowych trzeba tworzyć od małego, to nie ulega wątpliwości. Ale naprawdę szkoły przyjęły ten projekt ze sporym entuzjazmem. Czasem mam tak, że nie potrafię odnaleźć się wśród zamówień na bilety. Jest tego tak dużo. A z każdym dniem zainteresowanie wzrasta! - dodaje "Kasza".

Czego przez okres dwóch miesięcy udało się osiągnąć Kaszowskiemu na nowym polu działania? - Trudno mówić o tym, co udało się zrobić. Jesteśmy na etapie zapoznawania najmłodszych gliwiczan z klubem. Piast teraz zaczyna kiełkować w świadomości przedszkolaków i innych młodych mieszkańców miasta. Kiedy oni zaczną przychodzić? Tego nie da się przewidzieć - zaznacza.

- Nie oszukujmy się - Piast Gliwice ma wspaniałe tradycje, ale w porównaniu do niektórych czołowych zespołów w Polsce, czeka nas jeszcze wiele pracy. Chociaż przyznam, że widzę ostatnio wiele pozytywnych zmian - dopowiada zawodnik z etykietką "Od B-klasy do ekstraklasy". 

Kiedy więc będzie można zauważyć pierwsze symptomy pozytywnych zmian? - W poniedziałek odbędzie się pierwszy mecz w - mam nadzieję - wiosennej aurze. I to starcie pokaże, że zapotrzebowanie na piłkę nożną w Gliwicach jest duże.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również