"Śpiewanie mi nie idzie. A gotowanie? Z tym jest jeszcze gorzej"

26.12.2010
Jedni nie zdobędą się na zabicie karpia, a inni... kolędują tylko pod nosem. Wyjątkowo cichy podczas świątecznego śpiewania jest na przykład Tomasz Podgórski, pomocnik gliwickiego Piasta.
Piłkarz Święta Bożego Narodzenia  spędza w gronie rodzinnym, a podczas kolędowania raczej stara się nie wchodzić w paradę innym, bo, jak sam uważa, lepiej wychodzi mu gra w piłkę niż wokal. - No, śpiewanie nie jest moją najmocniejszą stroną. Stąd też chyba śpiewać nie lubię. Gdy przychodzi czas kolędowania, zawsze wydobywam z siebie głos pół tonu niższy aniżeli pozostali członkowie rodziny. Zostałem po prostu obdarowany lepszymi nogami niż strunami głosowymi - mówi z uśmiechem zawodnik gliwiczan.

Kolejną nie najlepszą stroną popularnego "Podgóra" jest gotowanie. Od kuchni trzyma się z dala, nie bez powodu. - Gotowanie i kuchnia - jak sobie o tym pomyślę, to zdaję sobie sprawę, że jednak mimo wszystko... lepiej kolęduję niż gotuję. Na szczęście w domu są mistrzowie kuchni, tacy jak moja żona i mama. Gdyby nie one, to aż sobie nie wyobrażam jakby wyglądał wigilijny stół - śmieje się wychowanek Piasta.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również